Lewica nie znosi wolnego słowa
04.11.2019

Kolejne, październikowe przesłuchanie szefa Facebooka Marka Zuckerberga było chyba najciekawsze ze wszystkich dotychczas, nie z uwagi na to co mówił, ale z uwagi na to o co pytali go demokratyczni Kongresmeni. To co przykuło uwagę członków komisji, to przedwyborcza deklaracja Zuckerberga, że Facebook będzie chronił wolność słowa i nie będzie analizował reklam poszczególnych kandydatów przed ich publikacją.

 

Nie będzie sprawdzał i cenzurował treści polityków, którzy tą drogą komunikują się z wyborcami i pomagają im podjąć decyzje. Facebook wychodzi z założenia, że politycy kłamią w kampaniach wyborczych od dnia, w którym wynaleziono kampanie wyborczą. Można oczywiście apelować do ich rozsądku i moralności, tak jak pewnie można uczyć psa fruwać. Pytanie czy cenzurując ich wypowiedzi i decydując, jakie treści mogą docierać do wyborców a jakie nie, portal nie podejmuje większego ryzyka, niż pozwalając życiu toczyć się tak, jak toczyło się przez ostatnie 250 lat. I wreszcie: czy Mark Zuckerberg powinien brać odpowiedzialność za wynik wyborów. To co nam wydaje się logiczną decyzją, lewicowym politykom wręcz przeciwnie, wydaje się ingerencją w proces demokratyczny. Zgodą Facebooka na ponowną wygraną Trumpa. Lewica doskonale wie, że większość treści i deklaracji prezydenta, podoba się Amerykanom. Zarówno jeżeli chodzi o emigrantów, cięcia podatków, wojnę handlową z Chinami czy deregulacje klimatyczne. Jeżeli ktoś ma czas to polecam, sporo jest tam o Librze, ale daleko nie tylko. 

Dyskusja wokół samego przesłuchania rozlała się na media i ze zdumieniem słuchałem argumentów niektórych, jak sądziłem poważnych dziennikarzy argumentujących, że portale społecznościowe powinny kontrolować wypowiedzi polityków, między innymi dlatego, że algorytm Facebooka lepiej traktuje wszelkie odwołania do emocji niż do twardych argumentów i merytorycznej debaty. Co należałoby rozumieć, że lewicowy politycy nigdy nie uciekają się do emocji. New Yorker poszedł dalej sugerując, że tradycyjne media powinny mieć monopol na wolność słowa i najlepiej jest ona egzekwowana po przez fachowy komentariat prasowy, a nie wolne platformy, gdzie każdy może pisać co chce. Z oburzenia nie mógł wyjść również CNN zwracając uwagę, że Facebook „bezprawnie” nadaje status media, prawicowym portalom nie licząc się z tym, że tendencyjnie wspierają Trumpa.

 

O lewicy i wolności słowa mogą Państwo posłuchać w odcinku #50, a o Facebooku – w odcinku #60.