Bezpieczeństwo
NATO – nasz niewątpliwy obrońca
02.05.2014

Polska może z tej sytuacji wynieść tylko korzyści, bo kolektywna obrona odnosi się przede wszystkim do naszego terytorium. Nie powinniśmy jednak roić złudzeń co do zaangażowania Paktu porównywalnego choćby w małym stopniu z czasami zimnej wojny.

Strafor zwraca uwagę na stanowisku europejskich członków założycieli NATO, którzy nie czują się zagrożeni przez Rosję i nie chcą ani wzrostu zaangażowania Sojuszu, ani zwiększenia wydatków obronnych. Dla interesów Polski to uwarunkowania niekorzystne. Społeczeństwa zachodnioeuropejskie, szczególnie kontynentalne, nie uważają, by sytuacja dojrzała do poważniejszych zmian. NATO nie ma zatem jeszcze nowego-starego wspólnego wroga, ale z pewności polityka rosyjska na Ukrainie daje silny asumpt do harmonizacji i uporządkowania spraw wewnątrz Paktu.

Nie możemy liczyć na wiele ze strony naszych europejskich sojuszników, jednak Amerykanie wydają się w najwyższym stopniu zaniepokojeni rozwojem sytuacji na wschodzie Europy. I tylko oni mogą być realnym wsparciem dla polskiego wysiłku obronnego.

Nowa strategia USA nie zakłada już więcej budowy wielkich baz wojskowych za granicą, ani zmiany lokalizacji obecnie istniejących. Dotyczy to także Starego Kontynentu. Jak najbardziej możliwe są jednak rotacje niewielkich, ale skutecznych sił lądowych i powietrznych w bazach czasowych. To już się dzieje, w Polsce mamy amerykańskie F-16, Herculesy i pododdział spadochronowy, trzeba tylko przypilnować dyplomatycznie Stanów Zjednoczonych, by owe rotacje nabrały cech obecności permanentnej.
To cel jak najbardziej osiągalny, a taka obecność sił US zmniejszy prawdopodobieństwo potencjalnego ataku rosyjskiego na Polskę.   

Andrzej Talaga

Fot. flickr /na lic.cc by-sa 2.0