Gospodarka
Niepotrzebne ryzyko
28.05.2014

Nie chodzi tylko o takie przypadki, jak Amber Gold, kiedy mechanizmy ostrzegawcze nie włączyły się wystarczająco szybko. Problem dotyczy też innych części polskiego rynku. Na przykład obligacji korporacyjnych. Generalnie nic wielkiego im nie dolega, poza tym, że zdarza się, że emitenci bankrutują. Pech chciał, że w kwietniu pięciu emitentów notowanych na Catalyst nie wykupiło w terminie obligacji. To zły sygnał dla rynku, choć trzeba pamiętać, że nierzetelne firmy to tylko jego niewielka część. Ponieważ jednak rynek obligacji korporacyjnych w ostatnich latach mocno się rozrósł, chwilami  przybierając cechy bańki spekulacyjnej, kumulacja wpadek na pewno mu się służy. Inwestorzy nie lubią takich spektakularnych wydarzeń, bo mogą one zapowiadać poważną burzę. Panika na rozgrzanym rynku to duży kłopot.

Można powiedzieć, że niewypełnianie zobowiązań przez emitentów to nic nadzwyczajnego, w przeszłości zdarzały się już takie przypadki i rynek jakoś to przeżył. To prawda, ryzyko inwestycji w papiery korporacyjne może być spore, i każdy kupujący o tym powinien wiedzieć. Jednak obligacja to inny papier niż akcja, podlega mniej żywiołowej grze – stoi za nim przecież siła przedsiębiorstwa, a nie tylko czysty rynek. Emitent sprzedając papiery zobowiązuje się do określonych świadczeń wobec inwestorów. Jeżeli ich nie wypełnia, istnieją mechanizmy pozwalające zmusić go do realizacji zobowiązań. To obowiązek prawa, które stoi na straży obowiązujący w państwie reguł. Tymczasem prawo, nawet jeżeli jest poprawne, działa opieszale lub nie działa w ogóle. A to już jest wina państwa. Jak pisze Emil Szweda na portalu Forsal.pl, do tej pory nikt na Catalyst nie odzyskał ani złotówki z zabezpieczenia obligacji; a do tego potrzebne są zmiany w całym aparacie sprawiedliwości; nie będzie jednak prężnego rynku obligacji korporacyjnych bez zapewnienia należytej ochrony prawnej detalicznym inwestorom.

Rynek kapitałowy to nie dżungla, w której nie obowiązują żadne reguły. Wręcz przeciwnie, obowiązują, i z racji na jego naturalną elastyczność i żywiołowość, są dość precyzyjne. Jeżeli będą konsekwentnie egzekwowane, rynek pójdzie do przodu. I tak jest ryzykowny, a państwo poprzez swoją opieszałość nie może dostarczać mu niepotrzebnych emocji.

Stanisław Koczot

Fot.na lic. CC/aut. Lendingmemo/flickr.com