Dariusz Matuszak

Specjalista do spraw komunikacji, laureat wielu nagród za kampanie PR i marketingowe. Mieszkał we Francji, Izraelu i USA. W latach 90. dziennikarz „Życia” TVP i szef redakcji sieci Radia Plus. Szef gabinetu ministra finansów, przez wiele lat dyrektor Biura Komunikacji w Polkomtel. Autor „Brzytwy Ockhama” – powieści nominowanej do Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.

Dariusz Matuszak

Social media

Wpisy autora

Wizyta wroga publicznego nr. 1

Oczywiście Trumpa. To jego pierwsze odwiedziny państwa europejskiego, jeśli pominąć Watykan. Wcześniejsza podróż związana była ze szczytem NATO i G7. Agencja Associated Press opublikowała właśnie artykuł o wizycie i już w tytule zadaje podchwytliwe pytanie: Czemu Trump z pierwszą wizytą wybrał się do Polski – nacji eks-komunistycznej zamiast do Wielkiej Brytanii. (W oryginale: „Poland 1st. Why Trump visists ex-communist nation before UK) . I dalej – albo do Francji, czy Niemiec. No właśnie, czemu? Napierw powinien zapewne pojechać do eks-nazistowskiej i eks-komunistycznej nacji, czyli Niemiec. Albo do eks-kolonialistów – do Francji czy Wielkiej Brytanii.

Zbojkotować TVP i w ogóle wszystko

Była dziennikarka i była ambasadorowa Dorota Wysocka-Schnepf pochwaliła się ostatnio, że bojkotuje TVP, Orlen i PZU. Dogłębnych motywacji jakie stoją za tym niewątpliwie brawurową i szlachetną akcją nie znam, ale domyślam się że chodzi o walkę z reżimem, obronę demokracji i wolności, trybunał i coś tam coś tam.

Rada dla komisji

Ruszają prace komisji weryfikacyjnej ds reprywatyzacji, która ma się zająć procederem „odzyskiwania” przez niby spadkobierców zagrabionych przez komunistów warszawskich nieruchomości. Komisja ma szansę naprawić część wyrządzonego zła, bo sam proceder w wielu przypadkach wyglądał na zwykłą kradzież z włamaniem tyle, że nie przy pomocy łomu, czy wytrycha, ale zręcznie napisanych „dokumentów”. Szkoda, że prace komisji będą od początku naznaczone skazą. Oto minister sprawiedliwości do współpracy z komisją powołał Radę Społeczną. W jej skład wchodzą przedstawiciele organizacji, które przez lata walczyły z dziką reprywatyzacją oraz organizacji zrzeszających pokrzywdzonych. I wszystko pięknie, tylko w Radzie nie znalazł się ani jeden przedstawiciel reprezentujący dawnych właścicieli, czy spadkobierców, jak choćby tych zrzeszonych w Polskim Towarzystwie Ziemiańskim.

Lato imigrantów

Nadciąga lato, a wraz z nim nielegalni imigranci, w niektórych kręgach zwani uchodźcami. Po groźbach nałożenia przez Unię kar na Polskę, Węgry i Austrię powraca pełna hipokryzji dyskusja na temat „przyjmować, nie przyjmować”. Dla mnie sprawa jest oczywista – nie przyjmować. Polityka Unii wobec problemu nielegalnej imigracji jest skrajnie głupia, szkodliwa i amoralna.

My tu sobie gadu-gadu, a walizka sama po peronie skacze

Skąd się ten urokliwy zwrot wziął dokładnie nie wiadomo, ale wiadomo o co w nim chodzi. O to, że zajęci przyjemnostkami – np. w oczekiwaniu na pociąg, nawet nie zauważamy, że nam właśnie odjechał, że wydarza się coś istotnego.

„Polska ™®” – markę Polski muszą budować przedsiębiorcy

Lubimy być chwaleni przez innych. Dopiero gdy cudzoziemcy pochwalą naszą kuchnię, urodę Polek, gdy dowiemy się o zwycięstwach za granicą w konkursach architektonicznych, olimpiadach matematycznych, informatycznych, gdy w zagranicznych mediach pojawi się wzmianka o jakimś polskim produkcie, to czujemy prawdziwą satysfakcję. U nas w Polsce, samemu się chwalić nie wypada. To wstydliwe i podejrzane. Nawet media jeśli opiszą jakiś polski produkt bez powoływania się na opinie z zagranicy, podejrzewane są o uprawianie kryptoreklamy. Część firm zdaje się wstydzić własnego pochodzenia także nad Wisłą: firmy odzieżowe na rynku lokalnym przybierają włoskie czy francuskie nazwy, a np. popularna sieć restauracji orientalnych swoją kuchnię reklamuje nazwiskiem amerykańskiego kucharza, który w rzeczywistości nawet nie istnieje. 

Koniec świata politruków

We wszystkich rozważaniach o prezydenturze Trumpa pomijany jest jeden bardzo ważny aspekt. Pisze się globalnych sojuszach i zbliżeniu z Rosją, o NATO i niepewności co do jego przyszłego kształtu, polityce gospodarczej i wojnie handlowej z Chinami, o wszystkich tych wielkich i strategicznych sprawach, tak wielkich, że aż strach się bać. Tymczasem (przynajmniej wg mnie) jednym z najważniejszych aspektów prezydentury Trumpa będzie jej ludowość szyderczo zwana populizmem i zmiany kulturowe jakie przyniesie. Ewentualny sukces prezydentury Trumpa oznaczać będzie koniec politycznej poprawności, którą dla naszych potrzeb nazwiemy polityczną paranoicznością.

Po co nam taki Sejm i Senat?

Po nic. 70% przyjmowanego w Polsce prawa stanowione jest w Unii Europejskiej. Oznacza to, że ogromna część prerogatyw takich organów jak Sejm, Senat, czy nawet niekonstytucyjny Trybunał Konstytucyjny, została przekazana podmiotom zewnętrznym – w tym przypadku instytucjom unijnym. Kierujący się zdrową myślą byt – np. firma, w takim przypadku zredukowałby koszta własne wewnętrzne. Po co nam ci wszyscy wymyślacze i spisywacze praw, skoro mamy unijnych wymyślaczy i spisywaczy. Rozsądnym rozwiązaniem byłoby więc zredukowanie o 70% stanu Sejmu, Senatu, rządowych departamentów prawnych etc., czyli tych wszystkich instytucji, które zajmują się regulowaniem naszego życia, skoro tym zajmuje się nieznany nikomu urzędnik unijny. Wystarczyłoby nam więc 138 posłów i 30 senatorów. Wszyscy zmieściliby się na sali kolumnowej, czy tam balowej.