Dariusz Matuszak

Specjalista do spraw komunikacji, laureat wielu nagród za kampanie PR i marketingowe. Mieszkał we Francji, Izraelu i USA. W latach 90. dziennikarz „Życia” TVP i szef redakcji sieci Radia Plus. Szef gabinetu ministra finansów, przez wiele lat dyrektor Biura Komunikacji w Polkomtel. Autor „Brzytwy Ockhama” – powieści nominowanej do Literackiej Nagrody Europy Środkowej „Angelus”.

Dariusz Matuszak

Social media

Wpisy autora

Koniec świata politruków

We wszystkich rozważaniach o prezydenturze Trumpa pomijany jest jeden bardzo ważny aspekt. Pisze się globalnych sojuszach i zbliżeniu z Rosją, o NATO i niepewności co do jego przyszłego kształtu, polityce gospodarczej i wojnie handlowej z Chinami, o wszystkich tych wielkich i strategicznych sprawach, tak wielkich, że aż strach się bać. Tymczasem (przynajmniej wg mnie) jednym z najważniejszych aspektów prezydentury Trumpa będzie jej ludowość szyderczo zwana populizmem i zmiany kulturowe jakie przyniesie. Ewentualny sukces prezydentury Trumpa oznaczać będzie koniec politycznej poprawności, którą dla naszych potrzeb nazwiemy polityczną paranoicznością.

Po co nam taki Sejm i Senat?

Po nic. 70% przyjmowanego w Polsce prawa stanowione jest w Unii Europejskiej. Oznacza to, że ogromna część prerogatyw takich organów jak Sejm, Senat, czy nawet niekonstytucyjny Trybunał Konstytucyjny, została przekazana podmiotom zewnętrznym – w tym przypadku instytucjom unijnym. Kierujący się zdrową myślą byt – np. firma, w takim przypadku zredukowałby koszta własne wewnętrzne. Po co nam ci wszyscy wymyślacze i spisywacze praw, skoro mamy unijnych wymyślaczy i spisywaczy. Rozsądnym rozwiązaniem byłoby więc zredukowanie o 70% stanu Sejmu, Senatu, rządowych departamentów prawnych etc., czyli tych wszystkich instytucji, które zajmują się regulowaniem naszego życia, skoro tym zajmuje się nieznany nikomu urzędnik unijny. Wystarczyłoby nam więc 138 posłów i 30 senatorów. Wszyscy zmieściliby się na sali kolumnowej, czy tam balowej.

Pożytki z czytania Flawiusza i Brzechwy

Tocząc spory wewnętrzne wydajemy się być kompletnie nieprzygotowani na to, co może przyjść z zewnątrz. Ktoś powinien rozpocząć wielką dyskusję na te tematy i otwarcie przedstawić ją Polakom. Skoro nie politycy, to może instytucje ekspertów jak WEI i największe polskie przedsiębiorstwa. Niech wykuwają plany, strategie, opracowują drogi ewakuacji i projekty zapór antyogniowych. To zadanie dużo poważniejsze niż ustalanie, kto i pod jaką paprotką głosował nad budżetem.

Jak zlikwidować PIT

Wiadomo, że podatek dochodowy od osób fizycznych jest niemoralny i nieefektywny. W związku z tym, że jest niemoralny i nieefektywny, to utrzymywanie go jest głupie i szkodliwe. W 2015 roku zebrano tego haraczu ok 85 mld złotych. Wydatki na to łupienie wyniosły ok 4 mld (nie uwzględniam wydatków po stronie pracodawców i pracobiorców, lecz tylko te po stronie państwa). Z tych 85 miliardów mniej więcej 60 wpłacili emeryci, renciści i pracownicy sektora publicznego (budżetówka, samorządy i takie tam). Krótko mówiąc za jedyne 3 miliardy (3/4 od 4 wydanych na łupienie) państwo przełożyło sobie z kieszeni do kieszeni (żadne tam państwo, tylko podatnicy). Program 500 + kosztuje w tym roku ok. 17 mld, w przyszłym będzie więcej. Tak więc 60 + 3 + 17 = 80 (pomijam koszty operacyjne wprowadzenia 500 +).

Jak zapewnić sobie przegraną w najbliższych wyborach

Powiada się, iż kolejna kampania wyborcza rozpoczyna się w dniu zakończenia poprzedniej i trwa całą kadencję. Kierując się tą złotą myślą i rzad i opozycja rozpoczęły więc działania, które skutecznie realizowane powinny zapewnić im przegraną w następnych wyborach. Co więc powinni robić rządzący, aby to jednak sobie zagwarantować przegraną? Oto kilka rad.

Łańcuch pokarmowy, czyli jak rozgryziono Putina

Niezależnie od tego, czy ktoś się raduje z powodu zwycięstwa Trumpa, czy też potrzebuje misia przytulanki, którego nasącza łzami i smarkami (takie misie rozdaje się na amerykańskich uniwersytetach studentom, którzy wpadli w rozpacz po porażce Clinton), każdy w miarę trzeźwo myślący może stwierdzić: pundits suck, czyli eksperci są do d.py.

Prywatny prom, czyli czy powstanie narodowo-prawicowy facebook?

Nie wiem czy akurat narodowy, albo prawicowy, ale jakiś tam nowy facebook powstanie. Być może już teraz, gdzieś w garażu rodzi się jakiś koncept, który zagrozi potędze Zuckenberga. Słowa Sławoimra Sierakowskiego, który szydzi z z organizatorów Marszu Niepodległości skarżących się na cenzurę facebooka, mogą okazać się prorocze. Sierakowski mówi: nie podoba wam się kasowanie jakichś tam treści na facebooku, to sobie załóżcie swój – narodowy, prawicowy.