Państwo i Prawo
Oświadczenia majątkowe rodzin polityków. Przegląd legislacyjny WEI
30.10.2019

W ramach przeglądu legislacyjnego rozmawialiśmy o ustawie nakazującej sporządzenie i publikowanie oświadczeń majątkowych rodzin polityków. Goście przeglądy podnosili problem jej niewykonalności oraz niekonstytucyjności.

 

Kamil Rybikowski rozpoczął przegląd legislacyjny nt. ustawy o wykonywaniu mandatu posła i senatora oraz kilku wybranych ustaw. Projekt wynika z pomysłu, aby oświadczenia majątkowe składały nie tylko osoby pełniące funkcje publiczne, takie jak poseł czy prezydent miasta, wojewodowie, marszałkowie województw, ale także rodziny tych polityków bądź urzędników. Chodzi o rodzinę najbliższą, czyli małżonków oraz ich dzieci.

Ustawa budziła spore kontrowersje na początku jej tworzenia – była pokłosiem doniesień Gazety Wyborczej ws. zakupu działki pod Wrocławiem przez premiera Morawieckiego, która w obecnym czasie jest własnością żony premiera – zadeklarowała ona, że zbędzie ziemię, lecz nie ma informacji, czy sprzedaż doszła do skutku. Załóżmy zatem, że działka wciąż należy do pani Morawieckiej. Jako że małżonkowie maja rozdzielność majątkową to działka nie musi znajdować się w oświadczeniach premiera Morawieckiego. Nowelizacja miała zapobiec tego typu formom kombinowania, że rodzina posiada jakieś dobra, których politycy nie muszą wykazywać.

Jednak ustawa jest kontrowersyjna konstytucyjnie, ponieważ nakłada pewne obowiązki na osoby, które nie pełnią funkcji publicznych, ale są jedynie z nimi spokrewnione. Do tych wątpliwości przychylił się prezydent Andrzej Duda, który zdecydował o skierowaniu ustawy do TK. Na wyrok trzeba będzie jeszcze trochę poczekać, więc ustawa jest w tym momencie w stanie zamrożenia. Jeśli TK orzeknie zgodność ustawy z Konstytucją to prezydent będzie musiał ją podpisać – nie będzie miał możliwości weta.

W tej dyskusji chcemy zastanowić się, gdzie powinna występować granica jawności życia publicznego. Do naszej sytuacji pewien epilog dopisała sprawa burmistrza dzielnicy Włochy, który otrzymał pewne świadczenie pieniężne, którego nota bene nie umieścił w swoim oświadczeniu majątkowym. Obecnie oczywiście nikt nie zakazuje osobom fizycznym ujawniania swoich oświadczeń majątkowych, lecz oczywiście niewiele osób decyduje się na taki krok.

O głos poproszony został pan Piotr Celiński z Nowej Konfederacji, który powiedział, że zarzuty wobec tej regulacji są dwojaki i uznał, że z jednej strony są to zarzuty aksjologiczne oraz zarzuty praktyczne. – Zacznijmy od aksjologii – ciągnął Celiński – czemu politycy ujawniają swoje majątki? Celem jest to, abyśmy mogli zobaczyć, czy osoby publiczne nie posiadają wątpliwych dochodów, które mogłyby wskazywać na korupcję. Sprawa aktualnego prezesa NIK oraz ówczesnego ministra finansów pokazują, że CBA potrafi przeoczyć pewne nieprawidłowości – ujawnili je dopiero dziennikarze „Uwagi TVN”. Stąd politycy powinni ujawniać swoje majątki, ponieważ służby niedostatecznie dobrze kontrolują majątki polityków – argumentował ekspert Nowej Konfederacji.

Jednak ustawa zakłada, że obowiązek ujawniania majątków nakładany jest także na dzieci polityków. – Z moralnego punktu widzenia to niesłuszne, gdyż dzieci nie odpowiadają za działania swoich rodziców. W małych społecznościach wszyscy powszechnie wiedzą, że ktoś jest synem bądź córką jakiegoś polityką – w takim przypadku mogą powstać problemy, takie jak chociażby zawiść – mówił Celiński.

– Ustawa ta jest również bublem legislacyjnym w wielu względach. Po pierwsze wątpliwość budzi jej zgodność z Konstytucją. Łamie ona prawo do prywatności oraz do autonomii informacyjnej. Ustawa ma na celu zmuszenie osób, które nie zostały wybrane w wyborach, do złożenia oświadczeń majątkowych – jeśli tego nie zrobią to sankcja spotka… polityka bądź urzędnika! Tu już powstaje pole do szantażu pomiędzy skłóconymi dziećmi oraz rodzicami – wydaje się to absurdalne, ale takie sytuacje mogą się wydarzyć – zaznaczał Piotr Celiński.

– Wydawałoby się, że w takim razie wystarczy weryfikacja służb, czy oświadczenia składane przez rodzinę są słuszne – jednak sprawa Banasia pokazuje, że służby są nieskuteczne w tym zakresie. Obecnie dochodzimy do sytuacji, gdy osoby pełniące funkcje quasi publiczną też muszą ujawniać swoje majątki, co jest wątpliwe – mówił Celiński. Wg Karola Handzla ze Stowarzyszenia KoLiber powinni oni je składać, ale nie powinny być ujawniane. Podał przykład tego, że wiedza podsądnego o tym, jakim autem jeździ sędzia, nie ma raczej znaczenia.

Wg Piotra Celińskiego oświadczenia majątkowe polityków powinny być jawne, ale w przypadku rodzin jest to niepotrzebne. – Wydaje mi się, że jedynym celem wprowadzenia jawności komorników bądź sędziów było stworzenie igrzysk i stworzenie sensacji – nie ma to żadnego praktycznego sensu. Jednak dzięki temu, że oświadczenia są jawne, dowiedzieliśmy się, że sędziowie mający kredyty frankowe orzekały ws. frankowiczów – co ciekawe Sąd Najwyższy uznał, że nie jest to niezgodne z prawem – kończył Piotr Celiński.

Wg Kamila Rybikowskiego ta interpretacja SN jest wątpliwa, gdyż istnieje konflikt interesów – ze strony banku może pojawić się zarzut, że sędzia jest nieobiektywny.