Gospodarka
Paliwa dochodowe
12.06.2014

Tymczasem nie bardzo wiadomo, dlaczego w ogóle od lat dolewa się bioetanol i inne biopaliwa do normalnych paliw, benzyny i oleju napędowego. Podobno miało to służyć redukcji CO2, nadto biopaliwa produkowane są z zasobów odnawialnych. Problem w tym, że istnieją poważne wątpliwości, czy to wszystko prawda. Są badania wskazujące, że uprawa roślin energetycznych i zużycie biopaliw prowadzi w rachunku pełnym do większej, a nie mniejszej emisji C02 niż przy użyciu paliw konwencjonalnych. Nadto rozwój produkcji surowców do biopaliw był istotnym czynnikiem ograniczania terenów pod uprawy pasz czy surowców do produkcji żywności i wzrostu jej cen. Jeden z ekspertów paliwowych, Andrzej Szczęśniak przytomnie zauważa, że „gleba uprawna nie jest z gumy, nie można jej rozciągnąć, to jest zasób ograniczony i absolutnie nie jest zasobem odnawialnym. Stosowanie terminu paliwa odnawialne, czy paliwa „bio”, to jest duże nadużycie. Tak bardzo intensywnie użytkując – wyjaławiamy gleby, spalając owoce, które ta gleba wytworzyła – w silnikach”. Oczywiście dodatki biopaliw podwyższają też cenę benzyny i diesla.

Nawet Unia Europejska zastanawia się, czy nie zlikwidować dotacji do biopaliw, chce liczyć też t.zw. koszty pośrednie zmiany użytkowania gruntów. Unia może i tak, ale nie Polska, gdzie skoncentrowany interes lobby rolniczo-producenckiego, a także importerów biokomponentów, od lat wygrywa z rozproszonym interesem wielokrotnie większej liczby podatników i konsumentów.

Napisałem, że właściwie nie wiadomo, skąd się to wszystko bierze. Otóż wiadomo, jeszcze w 2003 roku, kiedy uchwalano ustawę biopaliwową okazało się, jak wielu posłów już nie tylko reprezentuje interesy producentów i rolników, lecz wręcz posiada gorzelnie, zakłady tłuszczowe czy produkuje rzepak. Mam poważne podejrzenia, że zostało tak do dziś, choć Sejm zmienił się z cztery razy od tego czasu.

Piotr Aleksandrowicz

Fot. na lic. CC2.0/aut. neilbetter/flickr.com