Gospodarka
Polskie fabryki na Białorusi
12.09.2014

Mińsk sprytnie negocjuje z polskimi sprzedawcami jabłek: owszem, chętnie kupi od nich owoce, ale jeszcze chętniej zaprosi ich do budowy fabryk, które te owoce przetworzą. Białorusini szykują się do skoku cywilizacyjnego, który zapewnią im Polacy.

Rosja potrzebuje polskich owoców i warzyw, a jedyna brama do niej prowadzi przez Mińsk. Białorusini wykorzystują okazję i zwiększają szybko eksport rolny: wzrósł on o 7,2 proc. od momentu wprowadzenia przez Rosję embarga na produkty rolno-spożywcze z Unii Europejskiej. Na Białoruś jadą ciężarówki z Litwy i Estonii z mięsem i z nabiałem, z Polski – kontenery z jabłkami. Mińsk jest tylko przystankiem w drodze do Moskwy. Polskie pieniądze pozwolą Białorusinom przestawić ich przetwórnie na nowoczesne tory.

Jeżeli Białoruś zachowa przyzwoitą neutralność w sporze rosyjsko-unijnym, gospodarczo wyjdzie na tym całkiem nieźle. Jeżeli, oczywiście, Moskwa jej na to pozwoli, a Unia przymknie oko. Polskie też tam zrobi interes, choć – tak jak każdy biznes na Wschodzie – będzie on obarczony sporym ryzykiem. Ale Polacy dobrze o tym wiedzą.

Stanisław Koczot

Fot. na lic. CC2.0/flickr.com