Bezpieczeństwo
Putin nie blefuje
11.08.2014

WEI: Czy wojna na sankcje może zastąpić gorącą wojnę?

Andrew Michta*: Tak zwana wojna na sankcje na pewno nie zastąpi konfrontacji militarnej, której jest rosnące ryzyko. Odpowiedź Rosji, tj. sankcje ogłoszone przez rząd rosyjski przeciwko Zachodowi to nadal część strategii dzielenia i “zmiękczania” przeciwnika. Przez ostatnią dekadę Rosja wkupiła się w gospodarki europejskie i ma w tej chwili gotowe lobby przemysłowe przeciwko ograniczającym odpowiedziom Zachodu. Problem jest zresztą szerszy: nadal zarówno Stany Zjednoczone, jak i Europa, działają wobec Rosji w sposób reaktywny. To niepokojące, że po tylu miesiącach, po zagarnięciu przez Rosję Krymu, po rozpaleniu wojny na wschodzie Ukrainy, Zachód nie jest w stanie myśleć w kategoriach proaktywnych działań, które nie tylko blokowałyby dalszy ekspansjonizm Rosji, ale doprowadziłyby do zasadniczych zmian w strategii NATO i w regionalnych/bilateralnych relacjach w zakresie wspólnego bezpieczeństwa.

Czy stan przygotowań armii rosyjskiej może być tylko blefem, czy też wysokiej jakości sprzęt sugeruje, że to już są bojowe przygotowania?

W mojej ocenie stan gotowości wojsk rosyjskich nie jest blefem, a przygotowaniem na ewentualność sukcesu operacji rządu ukraińskiego i całkowitego załamania się działań separatystów. Uważam, że Putin ma dwa scenariusze:

Po pierwsze – utrzymanie obecnego stanu posiadania oraz, po części poprzez nacisk największych państw Unii Europejskiej, wymuszenie zawieszenia broni na Kijowie, co ustawi Rosję jako de facto zwycięzcę i utrzyma jej możliwość podjęcia dalszych działań w późniejszym czasie.

Po drugie – w wypadku przegranej separatystów, mimo powiększającego się wsparcia wojskowego z Rosji, Putin dojdzie do konkluzji, że musi podjąć decyzję o wejściu bezpośrednio z siłami rosyjskimi na wschodnią Ukrainę. Będzie to krytyczny moment w tej wojnie, bo jeśli Putin zdecyduje się na inwazję, dojdzie do eskalacji konfliktu i potencjalnie do rozszerzenia wojny na całą Ukrainę. Jeśli Putin się wycofa, poniesie polityczną porażkę w samej Rosji, gdzie po tym, jak doprowadził do rozkołysania wielkorosyjskiego nacjonalizmu, byłoby to przyznaniem się do przegranej i utrata twarzy. Patrząc na progres kampanii wojsk ukraińskich przeciwko separatystom, uważam, że będziemy wiedzieć na dniach, czy Putin wybierze bezpośrednią inwazję na wschodnia Ukrainę.

Oczywiście więc scenariusz numer dwa jest o wiele bardziej niebezpieczny dla Putina. Do końca też nie wiemy, jak zareaguje Zachód, choć do tej pory robi wszystko, żeby uniknąć wojskowej konfrontacji.

Czy Zachód ma możliwość pomocy zbrojnej Ukrainie bez wywoływania trzeciej wojny światowej?

Jeśli mówimy o pomocy wojskowej w rozumieniu sprzętu, szkolenia, intelligence, to oczywiście tak, taka pomoc jest w pełni możliwa. Nawołuję do tego osobiście od początku zachęcam do zajrzenia do mojego ostatniego komentarza “On Europe and Security” w The American Interest.

Jeżeli natomiast chodzi o bezpośrednią odpowiedź wojskową (tj. użycie wojsk NATO przeciwko Rosji), to dopóki nie będzie bezpośredniego zagrożenia któregoś z krajów członkowskich Sojuszu, to wówczas mówimy o sprawach mało prawdopodobnych, bowiem Ukraina nie jest krajem członkowskim NATO.

*Andrew A. Michta jest Profesorem Studiów Międzynarodowych w Rhodes College i amerykańskim ekspertem ds. bezpieczeństwa.

 

Rozmawiała Katarzyna Bańbor

Fot. na lic. CC2.0/flickr.com/aut. World Economic Forum