Przemysł tytoniowy
Co dla Polaków oznacza przyjęcie dyrektywy tytoniowej?
03.05.2014

Na przełomie kwietnia i maja zostanie opublikowana w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej – od tego czasu zacznie się liczyć jej okres transpozycji do polskiego systemu prawnego (Polska będzie miała na to 2 lata). Czego dotyczy? Między innymi zakazu sprzedaży papierosów mentolowych od 2020 r oraz umieszczenia na opakowaniach papierosów ostrzeżeń zdrowotnych obejmujących 65% ich powierzchni. Co to wszystko oznacza dla nas?

Dla palaczy przede wszystkim to, że za 6 lat nie zapalą już mentola, a na opakowaniach pojawią się nie tylko słowne ostrzeżenia zdrowotne, ale również szokujące ostrzeżenia graficzne, zawierające bardzo realistyczne zdjęcia np. raka języka. Dla porównania teraz aż 30% paczki z przodu i 40% z tyłu jest przeznaczone na słowne ostrzeżenia o szkodliwości palenia. Czy planowane zmiany spowodują, że Polacy zrezygnują z nałogu? Przykład Australii (w której wprowadzono tzw. jednolite opakowania w grudniu 2012 r.) pokazał, że nie jest to najlepszy sposób na zniechęcenie ludzi do palenia. W ciągu roku wzrosła tam konsumpcja papierosów, przy jednoczesnym wzroście szarej strefy wyrobów tytoniowych oraz spadku wpływów do budżetu z tytułu opodatkowania wyrobów tytoniowych. Australijscy palacze odrzucili na bok nałożony im odgórnie przykaz kupowania „odstraszających papierosów” i sięgnęli po bardziej „przyjazne” paczki z przemytu. Jednak czy do 2020 r. konsumenci palący papierosy mentolowe będą w stanie całkowicie zrezygnować ze swoich preferencji smakowych? A może zaczną szukać swojego produktu w niekoniecznie legalnych źródłach, gdzie będą dostępne papierosy z krajów zza naszej wschodniej granicy, których nie dosięgną regulacje dyrektywy tytoniowej?

Szara strefa wyrobów tytoniowych (papierosów i tytoniu) co roku wzrasta, w czwartym kwartale 2013r. wyniosła 20-25% całego rynku – stając się nieformalnym trzecim graczem rynkowym. Co skłania konsumentów do sięgania po nielegalne wyroby? Przede wszystkim cena paczki papierosów, która każdego roku wzrasta o średnio dziesięć procent za sprawą podnoszenia stawki akcyzy. W 2014r. akcyza minimalna wynosi 92,86€/1000 szt. papierosów, podczas gdy minimalny poziom 90€/1000 szt., nałożony przez Unię Europejską, Polska miała osiągnąć dopiero w 2018r. Dlaczego wychodzimy przed szereg i spieszymy się z wprowadzaniem unijnego minimum aż o cztery lata?

Zbyt szybkie podwyżki nie poprawiają naszego zdrowia – odsetek palaczy pozostaje od kilku lat wciąż na tym samym poziomie (ok. 31%). 

Jednocześnie każdego roku spada wielkość legalnego rynku. W 2013 legalna sprzedaż wyrobów tytoniowych spadła o ponad 10% w porównaniu z rokiem poprzednim. Pokazuje to, że konsumenci niekoniecznie są w stanie zrezygnować z palenia z powodu zbyt wysokich cen, ale szukają tańszych alternatyw. Te najczęściej znajdują na bazarze, sięgając po paczki z ostrzeżeniami zdrowotnymi wypisanymi cyrylicą.

Zakaz produkcji papierosów mentolowych nie tylko uprzykrzy życie palaczom, ale przede wszystkim spowoduje straty dla polskiej gospodarki. Polska jest największym producentem tytoniu i wyrobów tytoniowych w Europie, a mentole stanowią 20% naszego rynku papierosów. Łącznie około pół miliona osób jest zatrudnionych bezpośrednio i pośrednio w sektorze tytoniowym. Wyeliminowanie mentoli z naszego rynku najprawdopodobniej przełoży się na wielkość legalnej sprzedaży, a więc na dochody budżetu państwa z akcyzy, wpływy firm tytoniowych, a co za tym idzie, na redukcję miejsc pracy nie tylko w sześciu polskich fabrykach produkujących wyroby tytoniowe, ale także w handlu i uprawie tytoniu. Zakazu sprzedaży papierosów mentolowych już nie unikniemy, ale coroczne podnoszenie cen papierosów spowodowane podwyższaniem akcyzy powinno zostać zatrzymane, zwłaszcza że kieszenie polskich konsumentów w ostatnich latach zostały już mocno wydrenowane.

Wprowadzając w życie wymagania, jakie nakłada dyrektywa tytoniowa, Polska powinna być bardziej roztropna, jeśli chodzi o wprowadzanie przepisów i zgodnie z zasadą UE+0 nie zaostrzać dodatkowo już i tak drakońskich regulacji narzuconych przez Unię. Każda dodatkowa regulacja utrudni funkcjonowanie na tym i tak już przeregulowanym rynku, z którego żyją w Polsce tysiące ludzi.   

Fot. na lic. CC3.0/Eusson/Wikipedia