Gospodarka
Ropa nie tylko rosyjska
09.08.2014

USA przez wiele dziesięcioleci nie mogła wykorzystywać tego instrumentu, bo po prostu była importerem a nie eksporterem ropy i gazu. Sytuacja jednak się zmienia i amerykańskie surowce mogą popłynąć na światowe rynki. Symbolem zmiany paliwowego status quo stało się wypłynięcie na początku sierpnia tankowca BW Zambesi z amerykańską ropą. Statek wyruszył z portu Galveston do Korei Południowej.

To początek amerykańskiej paliwowej ofensywy. Włączenie USA do grona eksporterów ropy będzie miało poważny wpływ na stabilność cen na tym rynku. Amerykanie mogą zagrać na nosie Irakowi, w którym już praktycznie toczy się wojna domowa, a także Rosjanom, którzy liczą na destabilizację na rynku paliw. Patrząc z tej perspektywy, całkiem możliwe, że misja BW Zambesi ma wymowę bardziej polityczną niż ekonomiczną.

To dopiero początek zmian, bo za chwilę z USA popłyną gazowce z LNG, czyli skroplonym gazem pochodzącym ze złóż niekonwencjonalnych. Kilka dni temu amerykański departament ds. energii wydał zgodę na eksport gazu z kolejnego terminalu w USA. Nawet jeżeli popłynie on do Azji, a nie do Europy, to i tak pozwoli to utrzymać cenę surowca na rozsądnym poziomie.

Mocny i przewidywalny gracz na rynku ropy i gazu bardzo się teraz przyda.

Stanisław Koczot

Fot. na lic. CC/nailbetter/flickr.com