Gospodarka
Samorządy stawiają na specjalne strefy
22.08.2014

Specjalne strefy to wyspy, na których obowiązują specjalne prawa. Panem i władcą jest tam administracja, która rozdziela przywileje, dzieli podatki, promuje biznes według własnych reguł. Na obszarach biedy, skrajnego bezrobocia i gospodarczej pustyni ma to jakiś sens. Ale tam, gdzie bezrobocie jest umiarkowane, a biznes jakoś się kręci, takie przywileje tworzą dziwaczną atmosferę – jakiejś paragospodarki, w której jedni mają lepiej, a inni gorzej.

Przed wyborami samorządowymi specjalne strefy ekonomiczne stały się elementem wyborczych obietnic. Ostatnio chęć dołączenia do strefy warmińsko-mazurskiej zadeklarował Płock, który ma już udziały w parku przemysłowo-technologicznym. Trudno powiedzieć, ile jest w deklaracjach Płocka niewiele znaczących obietnic, a ile kalkulacji opartych na realnych przesłankach.

O ile intencje Płocka są w zasadzie czytelne – nie jest to region o dobrze rozwijającej się gospodarce – o tyle z Płońskiem sprawa wygląda dziwnie. Świetnie komunikacyjnie położone miasto, do którego inwestorzy powinni ustawiać się w kolejce, już wszedł do strefy. Po co? Jak pisze Gazeta Wyborcza, do jednej z działek jest kilku chętnych. Czy gdyby Płońsk nie był w strefie, stałoby się inaczej? Po co komu rejony specjalnej administracji państwa, skoro i bez niej radziłyby sobie zupełnie nieźle?

Stanisław Koczot

Fotografia: Stary Rynek w Płocku

Fot. na – GNU – Licencji wolnej dokumentacji/aut. Krzysztof Lisocki/Wikipedia