Prawdy, półprawdy i raporty Unii Europejskiej
16.10.2020

Warsaw Enterprise Institute stoi na stanowisku, że opublikowany 30 września przez Komisję Europejską dokument pt. „Sprawozdanie na temat praworządności. Rozdział dotyczący sytuacji w zakresie praworządności w Polsce” nie zawiera zarzutów, które mogłyby być podstawą do wprowadzenia jakichkolwiek sankcji przeciwko naszemu państwu, do czego dąży część europejskiej klasy politycznej. Co więcej, mieszając zarzuty słuszne i wydumane, dokument ten pogorszy tylko niezdrowy klimat debaty wokół kluczowych dla Polski i UE kwestii. Chociaż niektóre uwagi przedstawione w raporcie są trafne, to i tak nie dotykają problemu dla nas najpoważniejszego w kontekście praworządności: działania sądów powszechnych. Od realistycznej diagnozy problemów systemu sądownictwa należy zaczynać jakąkolwiek o praworządności dyskusję, a reforma sądów to warunek poprawnego funkcjonowania całego ustroju.

 

Jak UE chce, a jak może karać swoich członków?

Czy strażak powinien oceniać, który z mieszkańców palącego się domu zasługuje na ratunek? W rolę strażaka-moralisty może wejść Unia Europejska, jeśli rozdzielanie środków przeznaczonych na walkę z pandemią faktycznie uzależni od poszanowania praworządności przez swoich członków. Taką możliwość dopuszczono już na szczycie Rady Europejskiej w lipcu tego roku przy okazji negocjowania budżetu UE na lata 2021- 2027, a teraz konkretną formułę zaproponowały cztery największe kluby Parlamentu Europejskiego – Europejska Partia Ludowa, Postępowy Sojusz Socjalistów i Demokratów, Odnówmy Europę oraz Zieloni/Wolny Sojusz Europejski. W zgodzie z ich propozycją ocenę stanu praworządności danego państwa miałaby wystawiać jednostronnie Komisja Europejska na bazie corocznego eksperckiego raportu, a zmienić ją mogłoby wyłącznie głosowanie kwalifikowaną większością głosów na Radzie Europejskiej. Przy tym, w razie odcięcia dostępu danemu państwu do środków UE, proponuje się stworzenie mechanizmu bezpośredniego przekazywania ich obywatelom owego państwa. To uderzałoby w suwerenność państw członkowskich, będąc kolejnym krokiem na drodze do federalizacji UE.

Propozycja stronnictw parlamentarnych pojawiła się niedługo po tym, gdy KE opublikowała sprawozdanie na temat praworządności w państwach członkowskich. Jest to pierwsza w historii tego typu publikacja, która stanowi część mechanizmu praworządności, który wprowadzony został przez UE w 2020 r. Rozdział dotyczący Polski ma wymowę krytyczną i mógłby potencjalnie stanowić – przynajmniej z biurokratycznego punktu widzenia – podstawę do nieprzyznania Polsce środków z UE. Nie umożliwia tego jednak wspomniany mechanizm praworządności – w jego świetle raport ma charakter wyłącznie informacyjno-pomocniczy w dialogu między państwami a instytucjami europejskimi.

Niemniej należy pamiętać, że raport jest narzędziem intensyfikacji napięcia, szczególnie groźnego w perspektywie toczącego się już przeciwko Polsce postępowania z art. 7 Traktatu o Unii Europejskiej, które jest odrębną wobec mechanizmu praworządności instytucją. Przewiduje on możliwość zastosowania środka zapobiegawczego lub sankcji wobec państw naruszających wartości Unii Europejskiej, w tym idei praworządności. Głównym aktorem procesu jest Komisja Europejska, która sporządza opinię na podstawie informacji uzyskanych od właściwych instytucji (tj. Komisji Weneckiej, Agencji Praw Podstawowych, sieci sądowych) i na tej bazie formułuje zalecenia. Państwo, wobec którego przedłożono zalecenia, musi zadecydować o dostosowaniu się do treści dokumentu, co warunkuje uruchomienie procedur karzących. KE nie posiada pełnej swobody i ewentualne stwierdzenie „istnienia wyraźnego ryzyka poważnego ryzyka naruszenia przez Państwo Członkowskie wartości Unii” warunkowane jest zgodą czterech piątych członków Rady oraz wysłuchaniem danego państwa członkowskie. Decyzja o nałożeniu sankcji wymaga zaś zgody Parlamentu Europejskiego, jednomyślnej decyzji Rady Europejskiej o uznaniu naruszenia praworządności oraz przegłosowania zawieszenia w prawach członkowskich, w tym prawa do głosu, większością kwalifikowaną. Odwołanie tego stanu rzeczy leży w dyskrecji Rady.

Państwo polskie otrzymało już zalecenia Komisji w sprawie praworządności 27 lipca 2016 roku. Otwarta także została procedura z art. 7 TUE. Stąd mimo wyłącznie opiniodawczego charakteru omawianego sprawozdania, może ono znacząco pogorszyć atmosferę wokół Polski. Opinia kraju pogrążonego w „kryzysie praworządności” na pewno nam nie służy. Gorzej, że może posłużyć do wprowadzenia nowych sankcji wobec państw członkowskich, które w praktyce trwale zmieniają ustrój Unii Europejskiej. W razie wprowadzenia proponowanych przez stronnictwa europarlamentu nowych mechanizmów, przedmiotowy dokument stałby się realnym narzędziem karania Polski, a w przyszłości trwałego „nadzoru” Komisji Europejskiej nad państwami narodowymi.

O wartości dokumentu

Mówimy o dokumencie, o wątpliwej wartości merytorycznej. Zarzuty w nim przedstawione nie mają tak poważnego kalibru, jak można by sądzić po niektórych medialnych doniesieniach i nie powinny stanowić podstawy do podejmowania tak drastycznych kroków, jak odebranie Polsce dostępu do środków unijnych. Raport co prawda część problemów z polską praworządnością identyfikuje trafnie, ale nie wnosi niczego nowego w stosunku do raportów z lat poprzednich (sposób procedowania ustaw, upolitycznienie), a sporo z zawartych w nim zarzutów ma charakter pełnych przesady spekulacji (prześladowanie ruchów LGBT). Niektóre z uwag zawartych w raporcie przypominają zwykłą publicystykę, której autorzy przedstawiają opinie na temat pożądanych reform polskich instytucji. Z kolei to, co w oczach autorów raportu jest w naszym systemie zaletą (rzekoma efektywność sądownictwa), w rzeczywistości pełne jest różnego typu ułomności. Większym wrogiem prawdy niż kłamstwo jest półprawda. Pełen półprawd raport nie przyczyni się do konstruktywnej dyskusji. Poniżej zawarta jest analiza głównych tez raportu Komisji Europejskiej. Zwracamy też uwagę na pominiętą w nim – nie mniej ważną, ale z punktu widzenia Brukseli mniej interesującą – kwestię funkcjonowania polskich sądów powszechnych.

 

Pełną treść naszego stanowiska możecie Państwo znaleźć w tym miejscu.