Państwo i Prawo
Transmisje dla każdego
27.01.2015

Ubiegłoroczne mistrzostwa świata w piłce siatkowej mężczyzn pokazały, że już nie tylko zawody sportowe mogą stać się niezwykle istotne dla czynników państwowych, ale nawet ich telewizyjna transmisja. Emitowanie turnieju w dodatkowo płatnych kanałach przez telewizje Polsat spowodowało szeroką dyskusję publiczną w której głos zabrali parlamentarzyści, ministrowie, dziennikarze, szefowie konkurencyjnych telewizji, na Prezydencie Rzeczpospolitej skończywszy. Ten ostatni nawet miał skutecznie zabiegać o wyemitowanie finału na ogólnopolskiej antenie. Nie chcą odbierać prezydentowi zasług (nieżyczliwi prezydentowi Komorowskiemu uważają, że to jedno z niewielu jego osiągnięć w dobiegającej końca kadencji), ale prawda jest jednak najpewniej taka, że Polsat nawet bez tych zabiegów finał odkodowałby. Finansowo było to dla niego po prostu korzystne. Oglądalność w granicach 10 mln ludzi i ponad 50% udział w rynku nie zdarza się wszak zbyt często.
 
Zamieszenia z siatkarskim mundialem przyniosło ze sobą także skutki legislacyjne. Ustawa o Krajowej Radzie Radiofonii i Telewizji nakazuje bowiem transmitowanie niektórych wydarzeń na antenie ogólnodostępnej (czyli takie co do której za którą nie pobiera się dodatkowych opłat za oglądanie, wyłączywszy opłatę abonamentową) . Do tej pory ustawowo na mocy art. 20b ust. 2 na pewno posiadając najzwyklejszy telewizor obejrzelibyśmy:

1) letnie i zimowe Igrzyska Olimpijskie;
2) półfinały i finały mistrzostw świata i Europy w piłce nożnej, a także wszelkie inne mecze w ramach tych imprez z udziałem reprezentacji Polski, w tym mecze eliminacyjne;
3) inne mecze z udziałem reprezentacji Polski w piłce nożnej w ramach oficjalnych rozgrywek oraz mecze z udziałem polskich klubów w ramach Ligi Mistrzów i Pucharu UEFA.

Regulacja ta oczywiście nie pojawiła się przypadkiem. Pod koniec lat 90-tych TVP straciła prawa do części meczów piłkarskiej reprezentacji Polski na rzecz kodowanej Wizji Sport, co stało się bez wątpienia powodem późniejszej ustawowej reglamentacji tych meczów. Od 2009 roku przepis wymaga zresztą nowelizacji, bowiem od tego roku nie jest rozgrywany Pucharu UEFA, który zmienił swoją nazwę na Ligę Europy. Nowe rozgrywki jednak nie są objęte ochroną, czego dowiodły transmisje meczów Legii Warszawa w zeszłym sezonie wyłącznie na kodowanych kanałach. Nie jest to jedyne przeoczenie ustawodawcy, bowiem brakuje uszczegółowienia, że chodzi wyłącznie o seniorską reprezentację piłkarską mężczyzn. Taki był bez wątpienia zamysł ustawodawcy, aczkolwiek patrząc literalnie na przepis podlegać powinny pod niego także mecze reprezentacji kobiecej oraz reprezentacji młodzieżowych.

Kolejny ustęp doprecyzowuje, że transmitowanie w kodowanej telewizji wyżej wymienionych wydarzeń sportowych jest możliwe w przypadku równolegle prowadzonej relacji w kanale bezpłatnym. Umożliwia to telewizją równoległe transmitowanie jakiegoś wydarzenia na swojej głównej antenie a zarazem w specjalistycznym i najczęściej dodatkowo płatnym programie sportowym.
Ustawa dopuszcza rozszerzenie listy ważnych wydarzeń sportowych na mocy rozporządzenia Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Organ zdecydował się wydać rozporządzenie dopiero pod koniec ubiegłego roku (wejdzie on w życie po rocznym okresie vacatio legis). Oczywiście jego ustanowienie miało bezpośredni związek z zakodowaniem przez Polsat siatkarskich mistrzostw. Krajowa rada poszła jednak o krok dalej i dodała do listy nie tylko siatkówkę, ale i zawody w innych dyscyplinach. Cała lista uznana została przez Komisję Europejską za zgodną z prawem unijnym.

Lista wydarzeń objętych rozporządzeniem:
1) mecze z udziałem reprezentacji Polski w mistrzostwach świata i Europy w piłce siatkowej kobiet i mężczyzn, w tym mecze eliminacyjne;
2) zawody Ligi Światowej w piłce siatkowej mężczyzn rozgrywane w Polsce;
3) półfinały i finały mistrzostw świata i Europy w piłce ręcznej mężczyzn, a także wszelkie inne mecze w ramach tych imprez z udziałem reprezentacji Polski, w tym mecze eliminacyjne;
4) Mistrzostwa Świata w Narciarstwie Klasycznym;
5) zawody Pucharu Świata w skokach narciarskich;
6) zawody Pucharu Świata w biegach narciarskich kobiet;
7) Mistrzostwa Świata w Lekkoatletyce.

Nie trudno zauważyć, że KRRiT kierowała się tworząc tę listę przede wszystkim aktualną formą naszych sportowych. Umieściła na niej zawody w dyscyplinach, które w naszym kraju zyskały popularność dopiero po osiągniętych sukcesach np. Adama Małysza w skokach narciarskich czy Justyny Kowalczyk w biegach. Brak za to stosunkowo popularnej w naszym kraju koszykówki, w której jednak ostatnimi czasy nie notuje dobrych wyników.

Regulacja ta ma zapewnić możliwość uczestnictwa (poprzez oglądanie transmisji) obywatelom w ważnych wydarzeniach sportowych. Doprowadza jednak do dość absurdalnej sytuacji, w której organ konstytucyjny wydaje akty na podstawie…wyników sportowych. Lista ta powinna być bowiem regularnie modyfikowana, jeśli KRRiT nie chce doprowadzić do sytuacji odwrotnej od zamierzonej, czyli do ograniczenia możliwości oglądania danych zawodów przez widzów. Przykładowo biegi narciarskie przyciągają sporą widownie tylko z uwagi na występy Justyny Kowalczyk. Po zakończeniu przez nią kariery i braku następczyni zainteresowanie tym sportem bez wątpienia znacznie spadnie. Potwierdzają to zresztą niskie wyniki oglądalności zawodów, podczas których z jakiś przyczyn Kowalczyk nie startuje. Telewizja może nie być zainteresowana transmisjami na otwartej antenie a prawo zakazuje jej umieszczenia transmisji na płatnym kanale sportowym. Zostawiona została co prawda furtka w ustawie, która mówi o tym że kodowany nadawca może nadać wyżej wymienioną transmisje, jeśli wykaże iż żaden z ogólnodostępnych konkurentów nie jest nią zainteresowany. Na naszym rynku sportowych praw telewizyjnych dominujący są jednak Ci nadawcy którzy posiadają jednak zarówno kanały ogólnodostępne, jak i płatne kanały sportowe (Polsat, TVP), a dla tych to obejście nie będzie miało zastosowania. Polski prawodawca sprawił, że koniec kariery Justyny Kowalczyk może być powodem zmian w przepisach albo końcem transmisji biegów w polskiej telewizji.

Można oczywiście wytłumaczyć stosowanie takich regulacji czynnikiem społecznym. Mają one miejsce zresztą w wielu krajach Europy. Jednakże tam z reguły wymieniane są imprezy sportowe o wieloletniej tradycji, na które zawsze znajdzie się pobyt wśród nadawców takie jak Wimbledon w Wielkiej Brytanii czy kolarskie Giro di Italia we Włoszech. Propozycja zaproponowana nam przez KRRiT przez sposób wyboru oraz szerokie ujęcie ”ważnych wydarzeń” powoduje niepewność na rynku praw telewizyjnych oraz co najistotniejsze ograniczenie konkurencji, poprzez uprzywilejowanie nadawców posiadających ogólnodostępne anteny.  Na pierwsze komplikacje nie musieliśmy długo czekać. Eurosport przed uchwaleniem rozporządzenia nabył wyłączne prawa na relacjonowanie zawodów m.in. Pucharu Świata w biegach i skokach narciarskich, czyli zawodów umieszczonych na liście. Umowa obowiązuje od 2016 roku. Wyjścia są dwa: albo Eurosport stworzy kanał ogólnodostępny, musi on jednak otrzymać miejsce na cyfrowym multipleksie albo będzie musiał odsprzedać prawa TVP lub Polsatowi. I w jednym i drugim przypadku mamy do czynienia z sytuacją mocno problematyczną. TVP już dziś wyraziła zainteresowanie odkupieniem praw od Eurosportu, więc ten nie będzie mógł się zasłonić brakiem zainteresowania ogólnodostępnych nadawców. TVP właściwie jednak może oferować odkupienie za cenę dalece niższą niż wartość rynkowa praw, wiedząc że Eurosport i tak na mocy obowiązujących przepisów musi prawa odsprzedać, gdyż sam z nich nie może skorzystać. Jeszcze bardziej zagmatwana sytuacja nastąpi jeśli Eurosport zechcę ubiegać się o zdobycie ogólnodostępnego zasięgu. KRRiT może ogłosić przetarg na kolejny program na multipleksie, w którym może wystartować kilka podmiotów, gdzie Eurosport może argumentować iż by móc wywiązać się z przepisów rozporządzenia musi ten przetarg wygrać.Sama stacja nie ma jeszcze pomysłu co począć przy tak patowej sytuacji. Na rozstrzygnięcie tej sprawy przyjdzie nam jeszcze poczekać.

Cała sytuacja pokazuje szkodliwość regulowania obszarów, o których decydować powinien decydować wyłącznie rynek. Bynajmniej widz na tym by nie ucierpiał, bowiem pokazywanie ważnych wydarzeń sportowych na otwartych antenach przynosi na tyle duże zyski z reklam, że jest to dla nadawców opłacalne. Jak pokazał też przykład Polsatu zakodowanie transmisji może także negatywnie wpłynąć na PR stacji, który dla koncernu medialnego budującego swoją wiarygodność jest niezmiernie ważny. Państwo jednak jak zwykle zechciało być nadopiekuńcze i zapragnęło zapewnić widok skaczącego Kamila Stocha w każdym polskim domu. Niepotrzebnie.

Kamil Rybikowski