Państwo i Prawo
U progu całkowitego zakazu handlu w niedziele. Przegląd legislacyjny WEI
03.12.2019

Od 1 stycznia 2020 roku w całości wejdą zakazy handlu, które nakłada “Ustawa o ograniczeniu handlu w niedziele”. Nasi goście debatowali o dotychczasowych skutkach regulacji oraz jak jej dalsze funkcjonowanie może wpłynąć na rynek placówek handlowych.

 

W przeglądzie udział wzięli:

  • Piotr Palutkiewicz (ZPP)
  • Renata Juszkiewicz (POHID)
  • Radosław Knap (Polska Rada Centrów Handlowych) 
  • Maciej Ptaszyński (Polska Izba Handlu) 

Dyskusję moderował Kamil Rybikowski (WEI)

Moderator zadał pytanie dotyczące ustawy o zakazie handlu w niedzielę.

Piotr Palutkiewicz (ZPP) – ZPP od początku był przeciwny wprowadzaniu tej ustawy. Ziścił się, przewidywany przez nas czarny scenariusz. W marcu tego roku przedstawiliśmy w raporcie pierwsze efekty wprowadzenia tego rozwiązania i nie wyglądają one optymistycznie, szczególnie dla małego handlu, który miał na tej ustawie skorzystać. Według danych przestawionych w naszym raporcie w okresie od rozpoczęcia funkcjonowania ustawy, obroty małych sklepów spadły o 20-30%, natomiast dochody o 6%. Według badań przeprowadzonych przez Maison and Partners 70% Polaków nie chcę, by politycy ingerowali w ich praktyki zakupowe, czyli np. niedziele niehandlowe. To, co także zostało zauważone, to fakt, że na zakazie nie traci cały handel. Duże sieci zyskują, a szczególnie dyskonty, które rosły już od jakiegoś czasu. Poprzez agresywne kampanie reklamowe zmieniają one nawyki zakupowe Polaków. Polacy przyzwyczaili się do sobotnich zakupów, przez co w okresie obowiązywania ustawy wzrost dyskontów wyniósł 8% (red. czego?). Zmniejsza się również struktura zatrudnienia. Mniej jest zatrudnionych w handlu detalicznym, a rośnie liczba najbliższych członków rodziny właściciela (red. w domyśle – pracujących w handlu detalicznym). Zmniejszenie zatrudnienia wpływa na zmniejszenie wpływów z podatku dochodowego. Tracą także właściciele punktów usługowych w galeriach, które zostały zamknięte. Obowiązywanie ustawy ma wpływ na rozwój robotyzacji, jedna z sieci handlowych otworzyła swój pierwszy, zupełnie autonomiczny punkt handlowy w stolicy. ZPP postuluje wycofanie się z tej ustawy i wprowadzenie w jej miejsce gwarantowanych dwóch wolnych niedziel w miesiącu dla każdego pracownika. Ten kompromis zrealizowałby cele ustawodawcy wynikające z ustawy o zakazie handlu, jednocześnie ograniczając jego negatywne efekty.

Moderator zadał pytanie dotyczące stanowiska pytanych do ustawy o zakazie handlu w niedziele w dniu jej wejścia w życie.

Maciej Ptaszyński (Polska Izba Handlu) – Byliśmy co do zakazu sceptyczni, jednak dziś wyniki są niejednolite. Sklepy od 40 m2 od 100 m2 nie odczuwają skutków zakazu. Problem pojawia się przy sklepach większych od 100 m2 do 300 m2. Tym obszarem Polska Izba Handlu interesuje się najbardziej, dlatego iż grono naszych członków posiada sklepy w tych segmentach. Małe sklepy może obsłużyć właściciel, korzystając przy tym z wyłączenia z zakazu, przez co jego sklep jest otwarty, kiedy inne są zamknięte. Duże sklepy zaś muszą być zamknięte, przez co odnotowują spadki. Za sprawą agresywnej polityki reklamowej, której wartość w ubiegłym roku wyniosła ok. 1 mld zł, zauważa się zmianę nawyków zakupowych Polaków. Widać przez to, w mniejszym handlu, spadki w piątki i soboty. Na podstawie badań EuroCash wiemy, iż z wyłączeń korzystało 63% sklepów, które mogły z nich skorzystać, dzięki czemu sobie on radzą.

Renata Juszkiewicz (Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji) – Na Węgrzech zakaz handlu uderzył w najmniejsze sklepy i doprowadził do fali bankructw i wzrostu bezrobocia. W Polsce bezrobocie nie wzrosło ale zakaz handlu nie pomoże małym sklepom gdyż  ich problem leży  w braku  sukcesji, które wynika  z braku zainteresowania młodego pokolenia prowadzenia tego typu placówek.  Zakaz handlu uderza w firmy, które dbają o pracowników, podnoszą wynagrodzenia, mają umowy o pracę itd. Według badań POHiD zakaz najbardziej uderzył sektor sklepów od 100 do 300 m2, czyli potencjalnie najważniejszy segment małych i średnich przedsiębiorstw. Zakaz handlu mocno uderzył w rachunek finansowy ich właścicieli. Największy problem mamy w Polsce po stronie sklepów wielkopowierzchniowych, których właściciele zainwestowali ogromne pieniądze. Na zakazie ucierpiały bardzo punkty usługowe oraz gastronomiczne w galeriach handlowych, które w niedziele potrafiły generować 30% swojego dochodu. Jeśli chodzi o  pracowników to należy pamiętać, że  NSZZ Solidarność reprezentuje tylko część pracowników, w tym największą grupę pracujących w sieciach handlowych, przez co organizacja ta nie jest w pełni reprezentatywna. Około 50% pracowników handlu –  poprzez 32 wyłączenia  z ustawy- pracuje w niedziele, co jest jawną dyskryminacją. Na zakazie handlu tracą głównie klienci, którzy musieli   zmienić  nawyki zakupowe czego konsekwencją jest tłok i długie  kolejki przy kasach, stres po stronie obsługi sklepu, brak miejsc parkingowych, przebrany towar. Uderzenie w sieci handlowe prowadzi do pogorszenia ich wyników fin., a co za tym idzie do zmiany całego otoczenia biznesowego. Zakaz handlu przyspieszy  rozwój automatyzacji. Wszystkie sieci testują, a niektóre już dzisiaj stworzyły sklepy autonomiczne. Zakaz handlu uderza też w samych pracowników, którzy przez 4 niedziele niehandlowe nie będą mogli sami zrobić zakupów i korzystać z atrakcji galerii handlowych w swoim dniu wolnym od pracy. W całej Europie aktualnie liberalizuje się prawo dotyczące handlu w niedziele, jedynie Polska je zaostrza.

Maciej Ptaszyński (Polska Izba Handlu) – sukcesja jest rzeczywiście dużym problemem. Osoby, które zaczynały działalność w latach ’90 powoli przechodzą na emerytury, tymczasem według nowych przepisów dotyczących sukcesji osoby, które przejmą taki sklep, będą zmuszone zapłacić 23% VAT od całego asortymentu, całej masy spadkowej. To jest bardzo niebezpieczne i wielu nie będzie na to stać.

Radosław Knap (Polska Rada Centrów Handlowych) – Ograniczenie handlu odstrasza osoby które są gotowe inwestować w rozwój, rewitalizacje nieruchomości itd. na cele handlowe, a miasta w Polsce tego typu inwestycji potrzebują. Kiedy ogranicza się handel i możliwości tworzenia takich wielofunkcyjnych galerii handlowych, to automatycznie ogranicza się rozwój także małych przedsiębiorstw, które na tych centrach wyrosły. Wiele polskich firm modowych, obuwniczych itd. powstało dzięki tej nowoczesnej infrastrukturze handlowej, dzięki której mogli prowadzić swoją działalność. Zakaz blokuje rozwój takich małych przedsiębiorstw w przyszłości. W każdej z 530 dużych (powyżej 5000 m2) galerii funkcjonuje dużo małych kiosków, standów okresowych itd., gdzie mali przedsiębiorcy mogą testować swoje produkty i się rozwijać. Oni korzystają z ruchu generowanego przez duże przedsiębiorstwa. Dla nich zamknięcie galerii w niedziele jest bardzo dużym problemem. Duże sieci też mają swoje problemy w związku z zakazem. Starają się z tym walczyć poprzez rozwój kanałów internetowych, gdzie konkurują z zagranicznymi firmami. Konkurencja ta nie jest sprawiedliwa ze względu na opodatkowanie czy koszty wysyłki np. w Chinach. W 2016 roku zorganizowaliśmy dwudniową zbiórkę podpisów, pod którą podpisało się 75 tys. osób dotyczącą petycji o wprowadzenie rozwiązań alternatywnych w miejsce zakazu handlu. Wszystkie organizacje pracodawców zgadzają się co do tego, że można w inny sposób zagwarantować pracownikom wolne niedziele. Według badań PRCH pracownicy galerii handlowych i tak przed wprowadzeniem zakazu mieli ustawione grafiki w ten sposób, że pracowali co którąś niedziele, więc przekaz medialny Solidarności jest nieprawdziwy. Ograniczona też została możliwość zarobkowania przez studentów, osoby starsze itd., które pracowały na zasadzie umów-zlecenie itd. PRCH poparłoby alternatywne rozwiązania dot. dni wolnych dla pracowników np. regulacje ustawowe cd. grafiku. Według Raportu Diagnozy Społecznej klienci narzekają na tłok w galeriach w piątki i w soboty. Ogranicza to ich możliwości korzystania z usług itd. w nich dostępnych. Wpływa to na wyniki finansowe wielu firm.

Renata Juszkiewicz (Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji) – opinia publiczna nie jest świadoma tego pracownicy handlu mają  jeden dzień wolny w tygodniu, czego  nie mają inne zawody. Najbardziej pokrzywdzona jest duża grupa pracowników, która chce pracować w niedziele   tj studenci i osoby młode. 

Piotr Palutkiewicz (ZPP) – właściwym jest akcentowanie, że to dotyczy nie tylko branży handlowej, a mnóstwa innych. W trakcie wzrostu gospodarczego rządzący pozwalali sobie na nonszalancje we wprowadzaniu takich rozwiązań, co skutkuje ograniczeniem wzrostu PKB, według szacunków o 0.2 p.p. Inaczej będzie wyglądała rozmowa dot. zakazu, jeżeli wzrost PKB w przyszłym roku będzie poniżej prognoz. W kolejnym roku nie powinno się obniżać nacisków w kwestii zakazu.

Radosław Knap (Polska Rada Centrów Handlowych) – obserwuje się spadek dynamiki w sektorze gastronomicznym, usługowym itd., który będzie jeszcze mocniej widoczny w przypadku spowolnienia gospodarczego. W Portugalii, w której do 2010 roku obowiązywał zakaz handlu w niedziele, ostatecznie zniesiono go z powodu spowolnienia gospodarczego. Sieci handlowe raportują wzrosty, ale widoczne jest już spowolnienie dynamiki rozwoju.

Moderator zadał pytanie o zachowanie rządzących w przypadku nagłego spadku gospodarczego.

Maciej Ptaszyński (Polska Izba Handlu) – w styczniu będzie tąpnięcie ze strony klientów, gdyż teraz w grudniu większość niedziel jest otwartych. Z punktu widzenia klienta będzie to boleśnie odczuwalne. Trendy będą takie, że sieci dyskontów będą odcinać kupony przyzwyczajania klientów, że zakupy robi się w piątek i sobotę. Małe sklepy będą sobie radziły, gorzej z większymi, gdzie jedna niedziela generuje 1,5% obrotu. Co do układu politycznego, to nie wierzę, że ktokolwiek cokolwiek odpuści. Ewentualne zmiany będą miały charakter kosmetyczny. W przestrzeni publicznej pojawiają się głosy dotyczące możliwości zatrudniania w niedziele emerytów i studentów lub zmiany interpretacji ustawowej definicji rodziny.

Moderator zadał pytanie co do kontroli w sklepach otwartych w niedziele. 

Radosław Knap (Polska Rada Centrów Handlowych) – nie słyszałem, żeby jakakolwiek kontrola wykazała nieprawidłowości w galeriach handlowych. Duże przedsiębiorstwa otworzyć się niedziele nie mogą, a mniejsze nie robią tego z powodu braku klientów.

Renata Juszkiewicz (Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji) – Co do przyszłych potencjalnych zmian, to należy na te kwestie patrzeć wieloaspektowo. Program 500+ dostarcza na rynek  pieniądz, który  powoduje wzrost konsumpcji. Rosną  płace. Jednak ograniczenie handlu powoduje, że firmy tracą, a to oznacza, że zmniejszają się wpływy budżetowe oraz osłabia rozwój gospodarczy. W sieciach handlowych mamy aktualnie coraz większą  obcokrajowców. Chroniąc pracowników sieci handlowych zrzeszonych w ZZ Solidarność dociskamy  innych pracowników np. stacji benzynowych. A można tego uniknąć  stosując  kompromisowe rozwiązań.

Moderator zadał pytanie o zmiany w ustawie dot. rodziny oraz tzw. placówek pocztowych oraz przyszłości ustawy co do jej uszczelniania. 

Maciej Ptaszyński (Polska Izba Handlu) – Jesteśmy realistami, radykalnych ruchów z tą ustawą nie będzie.

Moderator zadał pytanie kto najbardziej straci na pełnym zakazie. 

Renata Juszkiewicz (Polska Organizacja Handlu i Dystrybucji) – najbardziej ucierpiały wielkopowierzchniowe sklepy. Wyjazdy zakupowe do takich sklepów to wyjazdy weekendowe. Jedną z przyczyn wyjścia z Polski największych firm handlowych są  m.in.   niedziele niehandlowe. Związki zawodowe będą dążyły do uszczelnienia ustawy. Z całą pewnością odczują to klienci i to może być przyczynkiem do sprzeciwu społecznego. 

Maciej Ptaszyński (Polska Izba Handlu) – Sklepy wielkopowierzchniowe co roku wykazują mniejszy wzrost, ich udział w rynku zmniejsza się o 1-1.5%. Pogarsza się ich sytuacja, część wychodzi z Polski lub się zamyka np. Hit lub Real. Na taki stan rzeczy składa się wiele jednocześnie występujących czynników. Sklepy dyskontowe zmieniają rynek. Wielkopowierzchniowe sklepy próbują z tym walczyć czy to przez dyskontyzacje, czy próby ucieczki do przodu.

Radosław Knap (Polska Rada Centrów Handlowych) – nie dalej jak dwa tygodnie temu minister rodziny medialnie zapowiadał zmiany w kierunkach zmian godzinowy czy dot. miast turystycznych itd. co znów pobudziło temat. Trudno powiedzieć czy przerodzi się to w projekt ustawy. We Francji czy Niemczech np. samorząd lub władza landu decyduje sama o zakazie handlu. Niezależnie od aktualnych zmian ta ustawa za parę lat będzie przestarzała, nie nadąży za zmianami. Widać na przykładzie państw zachodnich gdzie konieczną stała się liberalizacja przepisów. Wpływ ma na to automatyzacja i rozwój tzw. formatów łączonych. Podsumowując, zmiany w handlu będą szybsze niż ustawa.

Moderator zakończył dyskusję.

Projekt jest finansowany ze środków Funduszu Inicjatyw Obywatelskich na lata 2014-2020.