Bezpieczeństwo
W obronie Sikorskiego
22.06.2014

A musiał się zmierzyć z tym z czym żaden minister po 1989 roku się mierzyć nie musiał, a mianowicie z faktycznym wyjściem Amerykanów z Europy.

Związane to było z wieloma czynnikami, takimi jak przesunięcie ciężaru amerykańskich zainteresowań w rejon Azja-Pacyfik oraz niechęcią USA do dalszego jednostronnego gwarantowania bezpieczeństwa Europy, niemniej stało się faktem.

Amerykanie od lat grozili, że się wycofają jeśli Europa nie zacznie wydawać pieniędzy na zbrojenia, nie maja bowiem ochoty w ten sposób finansować europejskiego modelu socjalnego i w końcu spełnili swoje groźby. Nawet baza w Ramstein ostała się wyłącznie z tego tytułu, że Naczelny Lekarz US Army wymyślił nowy sposób ratowania rannych w Afganistanie i Iraku (tylko intubowanie na miejscu i przerzut via Ramstein do USA – sposób z wielkim sukcesem: udawało się ratować o 70% więcej żołnierzy).

Pytanie co w takiej sytuacji miała zrobić Polska? Niektóre głosy z kręgów PiS sugerują, że chyba powinniśmy udawać, że tego nie wiemy, zasłaniać oczęta rączkami i mówić “nie ma”. W Polsce jest też zawsze aktualna i modna “Opcja Okulickiego”: “Krew się będzie lała strumieniami, mury się będą walić w gruzy. Będzie to nasz krzyk protestu!”

Wobec braku w okolicy policjanta amerykańskiego, Sikorski próbował w jakiś sposób dogadać się z ochroniarzem niemieckim i europejskim.

Innych w okolicach nie ma. Opowieści o jakichś tajemniczych sojuszach środkowo-europejskich nie nadają się nawet dla pensjonarek. Niech Bóg broni. W razie jakiegokolwiek konfliktu to wyłącznie obciążenie. Kraje naszego regionu nie chcą wydawać na zbrojenia, zbroić i w razie czego się bić. Poza Rumunią, równie efektywny sojusz co z nimi, możemy zawrzeć z Haiti lub Lesotho. Z takim samym skutkiem, w razie czego.

Naturalnie było to wszystko połączone ze zmiana akcentów w stosunku do naszej polityki wobec Rosji. Trudno będąc zupełnie samemu, bez realnych gwarancji, dodatkowo pogarszać stosunki z Rosją.

Należy też pamiętać, że wszystkie te oceny miały miejsce przed inwazją Rosji na Ukrainę i delikatnych tymczasem zapowiedziach Amerykanów, powrotu do Europy. Zapowiedziach, bo jak na razie to realnie niewiele się wydarzyło i obawiam się, że się nie wydarzy, do czasu aż Europa zacznie realnie wydawać na wojsko. Amerykanie wielokrotnie podkreślali, że mogą jedynie współgwarantować bezpieczeństwo Europie. Tymczasem jednak w Europie chęci takowej nie widać.

No chyba, ze Pan Waszczykowski pogrozi palcem Obamie i Europie lub ewentualnie moralnie ją zawstydzi, mówiąc, ze są nam to winni za zdradę w Jałcie i oni pod tym wpływem zmienią swoją nikczemną, nieuwzględniającą naszych interesów, politykę.

Oskarżanie Sikorskiego o prorosyjskość to już zupełny absurd, bo to akurat on był zwolennikiem najbardziej ofensywnej, antyrosyjskiej strategii zbrojeniowej (przegrał z generałami).

Tak czy inaczej wszystkich, którzy potępiają “hołd berliński” bardzo proszę o przedstawienie jakiejś sensownej alternatywy, bez bajek o sojuszach ze Słowacją czy “opcji Okulickiego”. Obawiam się, że będą kłopoty. Znaleźliśmy się bowiem w bardzo trudnym położeniu i Sikorski grał w grę, która się realnie mogła odbyć, a nie snuł rojenia co by było gdyby.

Z raczej fiaska opcji europejskiej może cieszyć się kretyn. A nam pozostaje nadzieja, że jakimś cudem amerykański policjant powróci na kontynent.

Cezary Kaźmierczak

Fot. na lic. CC2.0/aut. Ministry of Foreign Affairs of the Republic of Poland/flickr.com