Gospodarka
W oczekiwaniu na wybory, czyli kuglarstwo budżetowe kwitnie
08.07.2014

Ta szopka z pożyczaniem pieniędzy, wygląda absurdalnie, ale ma oczywiście swój głębszy sens. Pożyczka, to teoretycznie nie wydatek – nie zwiększa deficytu budżetowego.

Teoretycznie rząd o 4,3 mld złotych mniej wyda w tym roku na świadczenia i będzie mógł wydawać więcej na inne fajerwerki, budowy i fikcyjne miejsca pracy. Do końca roku może pożyczyć FUS-owi jeszcze 13.7 mld, co łącznie z istniejącymi zobowiązaniami stanowiłoby 29 proc. deficytu zaplanowanego na cały 2014 rok.

Piszę w trybie hipotetycznym, nie dlatego, że pożyczki nie są obciążeniem dla budżetu, ale dlatego, że nie wiemy jeszcze czy cała pulę pożyczkową rząd wykorzysta. Patrząc jednak na kalendarz wyborczy i potrzebę wydatków mobilizujących elektorat, należy spodziewać się kolejnych przelewów. Bo to, że FUS nigdy nie spłaci zaciągniętych zobowiązań to wiemy, tak jak wiemy, już że ten rząd nie jest zbyt słaby, żeby przeprowadzić dalsze zmiany w systemie emerytalnym i pomocy społecznej. Od 2009 roku PO pożyczyło FUS blisko 35 mld złotych. Polecamy tę liczbę wszystkim, którzy twierdzą, ze najgorszą spuścizną, jaką obecna ekipa rządząca może zostawić następcom, to zdemoralizowana administracja. 35 mld zł to tykająca bomba, która nawet rozłożona na raty, może rozłożyć państwo na łopatki w mgnieniu oka.

Tomasz Wróblewski

Fot. na lic. CC2.0/aut. Songkran/flickr.com