Media
Wojna w Syrii “salonem przemysłu zbrojeniowego”?
10.10.2017

Andrzej Talaga zaznaczył, że działania Rosji mogą okazać się samobójcze. O ich desperacji świadczy to, że w 2015 roku zaczęli sprzedawać najnowocześniejszą broń krajowi, któremu wcześniej broni nie sprzedawali, czyli Chinom. Doszło do transakcji, która jest uznawana za przełomową, czyli sprzedaży rakiet przeciwlotniczych S-400 – mówił na antenie radiowej Jedynki ekspert Warsaw Enterprise Institute. W niedawnym ataku lotniczym w Syrii Rosjanie użyli najnowocześniejszych rakiet manewrujących CH-101 przyjętych do uzbrojenia niedawno – w 2013 roku. Nad Syrię przeniosły je rosyjskie bombowce strategiczne, które tankowały w powietrzu. Czemu służą tak spektakularne i niezwykle drogie operacje? Niektórzy mówią, że na Bliskim Wschodzie Rosja urządziła swoisty salon przemysłu zbrojeniowego.

– Bombowce użyte do tego nalotu, tzw. “niedźwiedzie”, w nomenklaturze zachodniej nazywane są rupieciami. Ich dostępność, czyli to, ile z nich potrafi się unosić w powietrzu, wynosi poniżej 30 proc. To akurat nie jest wizytówka eksportowa. Co do pocisków manewrujących rzeczywiście Rosjanie je posiadają, pracują nad nimi. Natomiast w pociskach bardzo ważne nie jest to, że potrafią manewrować, bo to stary wynalazek, tylko jak potrafią współpracować z różnymi systemami naprowadzania – tłumaczył ekspert.
Ekspert zaznaczył, że Rosjanie zaczęli sprzedawać sprzęt, który nigdy wcześniej nie był do kupienia. – Prawdą jest to, że Rosjanie chcą sprzedawać jak najwięcej. O ich desperacji świadczy to, że w 2015 roku zaczęli sprzedawać najnowocześniejszą broń krajowi któremu wcześniej broni nie sprzedawali, czyli Chinom. Doszło do transakcji, która jest uznawana za przełomową, czyli sprzedaży rakiet przeciwlotniczych S-400 – mówił Talaga. – To samobójcze działanie bo można sobie wyobrazić sytuację, w której rosyjskie systemy S-400 skutecznie zestrzeliwują rosyjskie samoloty. Ale to nie wszystko – sprzedają również szturmowy samolot Su-35, który wcześniej również nie był na sprzedaż, a na pewno nie do Chin. Zatem wydaje się, że teza, iż Rosjanie straszliwie potrzebują gotówki, jest prawdziwa – dodał.
– Trzeba pamiętać, że przy tej ogromnej skali, tej pokazówce w Syrii, eksport broni to ok. 4 proc. przychodów eksportowych Rosji, czyli bardzo mało. W sumach bezwzględnych to jest 14,5 mld dolarów w 2015 roku. Na taką skalę produkcji, czyli 3 mln ludzi w przemyśle zbrojeniowym, fanfarów nie ma – podkreślił Andrzej Talaga.

Więcej na ten temat: http://www.polskieradio.pl/7/1696/Artykul/1869820,Wojna-w-Syrii-salonem-przemyslu-zbrojeniowego-Rosja-wyprzedaje-sprzet-wojskowy