Gospodarka
Zamówienia publiczne w świetle COVID-19. Przegląd legislacyjny WEI
25.08.2020

We wtorek 25 sierpnia odbył się Przegląd legislacyjny w ramach cyklu regularnych spotkań organizowanych przez Warsaw Enterprise Institute. Spotkania mają formę panelu dyskusyjnego, w którym udział biorą przedstawiciele administracji, biznesu i organizacji pozarządowych. Tym razem zaproszeni eksperci dyskutowali wokół zamówień publicznych oraz wyzwań stojących przed uczestnikami rynku wobec nowej post-pandemicznej rzeczywistości.

 

W panelu udział wzięli:

  • Mariusz Ciosek – Koordynator Zespół do spraw Zamówień Publicznych, Departament Doskonalenia Regulacji Gospodarczych Ministerstwo Rozwoju
  • dr hab. Paweł Nowicki, prof. UMK – Adiunkt w Katedrze Prawa Międzynarodowego i Europejskiego Wydziału Prawa i Administracji UMK w Toruniu, członek Rady Zamówień Publicznych
  • Witold Sławiński – Adwokat / Partner SDZLEGAL SCHINDHELM
  • Adriana Gostępska – Adwokat SDZLEGAL SCHINDHELM
  • Paweł Woźniak – Członek Zarządu Stratera MED. – Związek Pracodawców na rzecz równości stron w postępowaniach o zamówienia publiczne, Członek Zarządu Komtur Polska
  • Dominika Perkowska – Ekspert Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Menadżer, Zamówienia Publiczne BFF MEDFinance S.A.
  • Kamila Mizeracka – Członek Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Zamówień Publicznych
  • Anna Szymańska – Członek Rady Zamówień Publicznych, członek i współzałożyciel Stowarzyszenia Prawa Zamówień Publicznych
  • Cezary Łupiński
  • Mateusz Gilewski – Dyrektor WEI (moderacja)

Dyskusję otworzył Mateusz Gilewski, dyrektor WEI: Analizując gospodarcze i makroekonomiczne skutki pandemii COVID-19 nie sposób nie pochylić się nad tak ważnym rynkiem jakim są zamówienia publiczne. Stan epidemii, lockdown i związane z nim obostrzenia oraz restrykcje spowodowały trudności w zlecaniu i realizacji zamówień publicznych, powodując problemy i wyzwania dla stron postępowania.

Widzimy tego namacalne skutki, potwierdzają to dane płynące z rynku. Bardzo wymowny był nagłówek „Dziennika Gazety Prawnej” sprzed tygodnia: COVID-19 zmiótł z rynku jedną ósmą publicznych zamówień. Prawie 11 tys. mniej przetargów ogłoszono w czasie epidemii. Zniknęły małe zamówienia – dużych (powyżej progów unijnych) jest prawie tyle samo, co w ubiegłym roku. Ale czy to jedyny, główny skutek pandemii dla rynku, czy były inne – może na pierwszy rzut oka mniej widoczne ale równie ważne?

Oczywiście co należy mocno podkreślić, w tej trudnej pandemicznej rzeczywistości rynek i przedsiębiorcy nie byli zostawieni sami sobie, poszczególne tarcze antykryzysowe zawierały pewien wachlarz rozwiązań dla rynku zamówień publicznych. Pojawia się jednak pytanie, czy pomoc została zaadresowana we właściwy sposób?

Mariusz Ciosek: Skutki pandemii dla rynku zamówień publicznych zmieniały się na przestrzeni ostatnich miesięcy. W pierwszym okresie pandemii, kiedy nastąpił tzw. lockdown, najpoważniejszym skutkiem był spadek liczby udzielanych zamówień publicznych. Wpłynęło na to wiele czynników, takich jak potrzeba przekierowania części środków finansowych na walkę z pandemią, niepewność w zakresie możliwości przeprowadzenia postępowania o udzielenie zamówienia publicznego, czy też niezakłóconej realizacji danego zamówienia.

Jeżeli chodzi o trudności związane z samymi procedurami to najbardziej doniosłe znaczenie miały kwestie dotyczące jawnego otwarcia ofert w okresie obowiązywania restrykcji sanitarnych oraz ograniczenia możliwości uzyskania stosownych zaświadczeń w związku ze zmianami w funkcjonowaniu urzędów publicznych. Z pomocą uczestnikom rynku przyszedł Urząd Zamówień Publicznych, który wydał interpretacje dopuszczające przeprowadzenie otwarcia ofert w formie transmisji on-line, a także zastąpienie w określonych sytuacjach zaświadczeń urzędowych oświadczeniami własnymi wykonawców.

Z punktu widzenia wykonawców kluczowym wyzwaniem było kontynuowanie realizacji pozyskanych zamówień publicznych. Rozwój pandemii spowodował bowiem zerwanie łańcuchów dostaw, ograniczenia w dostępie do pracowników, sprzętu czy też technologii. Wykonawcy podnosili, że zakłócenia w realizacji dotychczasowych zamówień publicznych mogą prowadzić do powstania po ich stronie odpowiedzialności względem zamawiającego za niewykonanie lub nienależyte wykonanie umowy. Sygnalizowali również, że mogą pojawić się wątpliwości, czy pandemia koronawirusa może być kwalifikowana jako siła wyższa, co pozwalałby na zwolnienie ich z wspomnianej odpowiedzialności. W odpowiedzi na te problemy Ministerstwo Rozwoju, przy współpracy z Urzędem Zamówień Publicznych oraz Prokuratorią Generalną, przygotowało w pierwszej odsłonie tzw. Tarczy Antykryzysowej regulacje potwierdzające możliwość dokonywania zmian umów w sprawie zamówień publicznych z powodu okoliczności związanych z COVID-19, a także pozwalające zamawiającym na odstąpienie od dochodzenia kar umownych od wykonawców, jak również zwalniające zamawiających w powyższych sytuacjach z odpowiedzialności za naruszenie dyscypliny finansów publicznych.

Jeżeli patrzymy na aktualną sytuację rynku zamówień publicznych, tj. po złagodzeniu reżimu sanitarnego, to największym wyzwaniem wydaje się być niepewność co do przyszłego rozwoju epidemii. Wymaga to z pewnością przeprowadzenia przez zamawiających wnikliwszej analizy potencjalnych ryzyk, aby móc je uwzględnić w warunkach realizacji zamówienia. Dla wykonawców skutkuje koniecznością odpowiedniego zaplanowania procesu realizacji zamówienia.

Rozpoczynając prace nad kolejnymi odsłonami tzw. Tarcz Antykryzysowych, kierując się chęcią wsparcia rynku i jego uczestników, zależało nam przede wszystkim, aby przygotowane regulacje weszły w życie możliwie jak najszybciej.

W ocenie Ministerstwa Rozwoju wprowadzone rozwiązania, spełniły pokładane w nich oczekiwania i stanowiły skuteczne wsparcie uczestników rynku zamówień publicznych. W połączeniu z działaniami Urzędu Zamówień Publicznych pozwoliły na realizację interesów obu stron umowy w sprawie zamówienia publicznego. Zamawiający mogli bowiem zaspokoić swoje potrzeby zakupowe, natomiast wykonawcy zrealizować zamówienia w dynamicznie zmieniających się okolicznościach oraz otrzymać stosowne wynagrodzenie.

Należy podkreślić, że podjęte działania legislacyjne ukierunkowane były również na wsparcie wykonawców także w aspekcie ekonomicznym, poprzez wprowadzenie instrumentów poprawiających ich płynność finansową, co wpłynęło nie tylko na zdolność realizacji dotychczasowych zamówień, ale również zdolność pozyskiwania nowych zamówień. Rozwiązania wprowadzone w tym zakresie polegają na fakultatywności wadium w postępowaniach powyżej progów unijnych, ograniczeniu dopuszczalnej wysokości zabezpieczenia należytego wykonania umowy, wprowadzeniu płatności częściowych i zaliczek, a także ograniczeń w zakresie potrącania przez zamawiających kar umownych z wynagrodzenia wykonawcy.

dr hab. Paweł Nowicki, prof. UMK: Moim zdaniem pandemia ujawniła pewne mankamenty rynku zamówień publicznych w Polsce. Po pierwsze, prawodawca musiał potwierdzić możliwość na przykład modyfikacji umowy. Skoro jest to potwierdzenie, to znaczy że są to rozwiązania, które już są w ustawie i tak naprawdę to jest tylko kwestia mentalności i wiedzy zamawiających jak te rozwiązania stosować. To pokazuje, że z praktyką zamówień publicznych jest w Polsce w dalszym ciągu problem, ale dobrze, że legislator pokazał, że jest taka ścieżka. Druga sprawa, COVID-19 ujawnił w mojej ocenie, że elektronizacja procesu udzielania zamówień publicznych jest po prostu niezbędna. Po trzecie, są pewne rozwiązania w ustawie Prawo zamówień publicznych, które są od lat i można je bez problemu stosować. Niepokoi mnie fakt, że ustawodawca jednak dopuścił na mocy artykułu 6 możliwość w ogóle wyłączenia stosowanie ustawy Prawo zamówień publicznych przy wybranych zakupach. O ile uważam, że są przetargi które można zakwalifikować pod ten artykuł 6, o tyle pojawiły się przetargi, które w żadne sposób nie wpisywały się w te przesłanki, ale ktoś bardzo swobodnie interpretował ochronę zdrowia publicznego.

Jeżeli chodzi o Tarcze, ocenę kolejnych rozwiązań i przepisów, dobrze się stało, że ustawodawca rzeczywiście pokazał ścieżkę postępowania i reagował na to, co robią zamawiający. Dobrze się także stało, że pojawiały się opinie na przykład UZP i pojawiały się one systematycznie, w trakcie trwania pandemii. Szybkość reagowania była bardzo duża i było to przydatne dla zamawiających i wykonawców.

Witold Sławiński: Pandemia koronawirusa obnażyła pewną schematyczność polskiego systemu zamówień publicznych i jego nadmierny formalizm. System jest stosowany w sposób formalistyczny, mimo że istnieją mechanizmy, które pozwalają na jego bardziej elastyczne wykorzystywanie. To już kolejny raz, kiedy wyraźnie i namacalnie wszyscy uczestnicy rynku zamówień publicznych – tak zamawiający jak i wykonawcy, ale również Urząd Zamówień Publicznych – zobaczyli, czy też powinni zobaczyć, że jednak ta schematyczność przegrywa ze zdrowym rozsądkiem. Uważam, że pomimo, iż wskutek pandemii koronawirusa pojawiły się uregulowania „Tarcz Antykryzysowych”, mimo że pojawiły się opinie UZP służące wyjaśnieniu pewnych nowych pojęć czy mechanizmów wprowadzonych przez ustawodawcę, to i tak niepewność na rynku zamówień publicznych pozostała. Ta niepewność była także spowodowana działaniem, czy właściwie brakiem działania, instytucji, które wskutek wybuchu pandemii zostały zamknięte, do których był mniejszy dostęp lub też nie było go wcale. Jako przykład, zwrócę uwagę na instytucję, która ma istotny wpływ na regulację, kontrolę udzielania zamówień publicznych: Krajową Izbę Odwoławczą (KIO). Ta instytucja – będąca papierkiem lakmusowym działania całego systemu zamówień publicznych – była zamknięta pomiędzy połową marca a połową maja. Przez dwa miesiące nie odbywały się terminy rozpraw i posiedzeń. Co ciekawe, były zdroworozsądkowe propozycje czy to stowarzyszeń, czy też grup branżowych i innych organizacji skupiających praktyków prawa zamówień publicznych, aby umożliwić na przykład rozpatrywanie odwołań w formie on-line. I niestety takie zdroworozsądkowe i elastyczne instrumentarium, które w czasie pandemii winno być w sposób naturalny podchwycone przez ustawodawcę, nie zostało jednak wdrożone. W rezultacie do dziś w KIO piętrzą się kolejki nierozpoznanych spraw. Aktualnie KIO funkcjonuje, ale chciałbym zwrócić uwagę na nowe problemy, mianowicie na ograniczenie liczby osób, które mogą przebywać na sali rozpraw. To często ogranicza możliwość właściwej ochrony interesów stron i uczestników postępowania, ponieważ przykładowo wykonawcy zazwyczaj przychodzili na terminy rozpraw nie tylko osobiście, ale przede wszystkim z pełnomocnikami tj. prawnikami, jak również z osobami technicznymi, których wiedza specjalistyczna i techniczne aspekty przedmiotu zamówienia nierzadko były języczkiem u wagi całej osi sporu. To ogranicza możliwość ochrony własnych słusznych interesów. Po drugie, aktualnie podczas rozpraw w KIO występują ograniczenia rund wypowiedzi wyłącznie do jednej, bez replik, przy położeniu większego nacisku na składanie przez strony i uczestników postępowania odwoławczego pism procesowych.

Rozwiązania wprowadzone na mocy „Tarcz Antykryzysowych” oceniam jednak pozytywnie, ich przepisy tchnęły nadzieję w czasie niepewności, stanowiły punkt odniesienia dla uczestników rynku zamówień publicznych. Mam nadzieję, że sytuacja pandemiczna i nadzwyczajne rozwiązania staną się – a przynajmniej część z nich – mechanizmami zwyczajnymi i standardowymi. Lekcją z pandemii koronawirusa powinna być konstatacja, że najważniejszy jest zawsze zdrowy rozsądek, biznesowe podejście oraz partnerskie traktowanie się stron.

Adriana Gostępska: Jednym z największych problemów, który pojawił się na skutek pandemii COVID-19 i który dotyczył stron postępowania, jest kwestia zmiany umowy zawartej w reżimie Prawa zamówień publicznych. Rzeczą oczywistą, która nie powinna budzić wątpliwości, (bowiem od wielu lat funkcjonuje w prawie zamówień publicznych) jest przepis art. 144 ust. 1 pkt 3 ustawy Prawo zamówień publicznych, który mówi o tym, że istnieje możliwość zmiany umowy zawartej w reżimie prawa zamówień publicznych w sytuacji, kiedy zamawiający działając z należytą starannością, nie mógł przewidzieć pewnych okoliczności, które wystąpiły nagle i które uniemożliwiają należyte wykonywanie tej umowy. Druga przesłanka, która umożliwia zmianę umowy na podstawie tego przepisu stanowi, że zmiana ta nie może przekroczyć 50% wartości pierwotnego zamówienia. Na kanwie „Tarcz Antykryzysowych” rzeczywiście pojawiło się uszczegółowienie tego przepisu i ustawodawca ponownie potwierdził możliwość zmiany umowy zawartej w reżimie prawa zamówień publicznych w nieprzewidzianych okolicznościach – tym razem spowodowanych wystąpieniem COVID-19. Przepis art. 15r, który pojawił się w Tarczy Antykryzysowej, dotyczy tak naprawdę tych samych okoliczności, ale umożliwia wielokrotną zmianę umowy, która w konsekwencji może spowodować przekroczenie 50% wartości pierwotnego zamówienia. Jest to zatem ukłon w stronę uczestników procesu udzielania zamówień publicznych, czyli wielokrotna możliwość zmiany umowy, która w konsekwencji może znacznie zwiększyć wynagrodzenie pierwotnie przewidziane dla wykonawcy. Jeżeli chodzi o inne problemy, które pojawiły się w związku z wystąpieniem pandemii, to chciałam zwrócić uwagę na pewne obostrzenia sanitarne, które na przykład w przypadku umów o roboty budowlane były bardzo zauważalne i miały istotny wpływ na przebieg realizacji kontraktu. Należy także zwrócić uwagę na problem automatycznego zatrzymywania wadium przez zamawiających. Można powiedzieć, że zamawiający w dobie pandemii rzeczywiście nadużywali tego przepisu, który umożliwia im zatrzymanie wadium w sytuacji, kiedy wykonawca odmawia zawarcia umowy na warunkach zaoferowanych w ofercie. Niejako zamawiający stosowali ten przepis, tj. art. 46 ust. 5 pkt 1 ustawy Prawo zamówień publicznych w sposób automatyczny, również dlatego, że obawiali się postawienia zarzutu naruszenia dyscypliny finansów publicznych. Brak zatrzymania wadium w przypadku zaistnienia przesłanek obligatoryjnych przewidzianych przez ustawodawcę rzeczywiście mógłby być tak w pewnych okolicznościach zinterpretowany. Urząd Zamówień Publicznych przychylił się w tym zakresie do stanowiska zaprezentowanego przez Stowarzyszenie Prawa Zamówień Publicznych i podkreślił, że każdy przypadek należy interpretować indywidualnie i nie można z automatu stosować tego przepisu. Do innych problemów spowodowanych pandemią koronawirusa zaliczyłabym trudności z pozyskiwaniem dokumentów niezbędnych do przedłożenia w przetargu, takich jak np. zaświadczenia z KRK. Podsumowując, jeśli chodzi o rozwiązania wprowadzone przez ustawodawcę na mocy Tarcz Antykryzysowych, oceniam je pozytywnie. Poszczególne przepisy zapewniły większą stabilność na rynku zamówień publicznych.

Paweł Woźniak: Biorąc pod uwagę cały okres od marca do czerwca i narastającą falę problemów związanych z realizacją zamówień publicznych, początek epidemii to był szał zakupów. My jako dostawcy usług i towarów do szpitali, zmierzyliśmy się z jednym z najlepszych miesięcy sprzedażowych w historii. Kupowano wszystko na pniu, po czym nastąpił kwiecień i maj, kiedy te ilości zamówień raptownie spadły. W miesiącach letnich dopiero wracamy do poziomów zamówień, natomiast one są wciąż znacząco niższe. Z problemów, które możemy wskazać, z którymi borykali się nasi członkowie Stratery Med. to niefunkcjonowanie KIO, lockdown pracowników administracji wśród zamawiających. Konieczność dostosowania pracy do warunków i specyfiki pracy zdalnej spowodowała daleko idące wstrzymanie procesu realizacji oraz postępowań nowych zamówień publicznych. Początkowy paraliż, który następnie w kolejnych miesiącach przerodził się w próbę radzenia sobie z wydawaniem wszelkiego rodzaju zaświadczeń niezbędnych dla zamawiających. Z pozytywów, myślę że elektronizacja, o którą zawsze postulują wszystkie strony, została wymuszona i chyba już nie ma odejścia od tego procesu.

Samo wprowadzenie Tarcz było asumptem, aby strona zamawiająca wykazywała się elastycznością. W przyszłości warto rozważyć szkolenia z najważniejszych zmian prawnych, aby ułatwić stronom postępowania przygotowywanie i realizację umów. Ważną rolą może być także wykorzystanie zasobów związków pracodawców, organizacji branżowych. W trakcie epidemii ich głos doradczy i ekspercki był bardzo cenny dla rynku i ustawodawcy.

Dominika Perkowska: Z mojego doświadczenia jako wykonawcy – praktyka mogę potwierdzić, że po wprowadzeniu art. 6 specustawy COVID-19 większość zamawiających, często w sposób bardzo szeroki traktując omawiany przepis, udziela zamówień publicznych na sprzęt medyczny, karetki i inne dostawy związane z zapobieganiem rozprzestrzenianiu się wirusa bez stosowania przepisów ustawy Prawo zamówień publicznych. Niestety świadomość zamawiających w stosowaniu trybów pozaustawowych nie jest zbyt wysoka. Zamówieniami publicznymi, szczególnie w służbie zdrowia, zajmują się często przypadkowe osoby, które zajmują się zamówieniami publicznymi dorywczo, pracując na co dzień na innych stanowiskach. Specustawa wprowadzając art. 6 nie dała Zamawiającym żadnych wskazówek jak te zamówienia pozaustawowe prowadzić. Zamówienia przygotowywane więc były i są często bez uwzględnienia żadnych obowiązujących regulacji, w szczególności z pominięciem zasad wynikających z Kodeksu cywilnego. Dla nas był to duży problem, z którym musieliśmy się zmagać przez bardzo długi czas. Staraliśmy się z różnym skutkiem edukować i wspomagać wiedzą Zamawiających, których często nie było stać na zapewnienie sobie profesjonalnej obsługi prawnej, ale nie taka jest przecież rola Wykonawców. Niejednokrotnie doprowadzało to do decyzji o odstąpieniu z udziału w danym postępowaniu. Obawiamy się, że w przyszłości, pewna część umów zawieranych na podstawie art. 6 specustawy może zostać zakwestionowana a nawet unieważniona w całości lub w części. Podejrzewam, że gdy ustąpi pandemia, mogą pojawić się postępowania kontrolne, które z dużym prawdopodobieństwem wykażą nieprawidłowości w powyższym zakresie. Mam wrażenie, że zabrakło regulacji, lub chociaż oficjalnych opinii i interpretacji prawnych, które przynajmniej w skrótowy sposób pokazałyby Zamawiającym – którzy często nie są profesjonalistami – w jaki sposób powinni stosować przywołany przepis i jakie procedury stosować, aby pozostać w zgodzie z literą prawa. Należy zgodzić się z moimi przedmówcami, iż w obliczu praktyki jaką teraz obserwujemy, być może lepszym rozwiązaniem byłaby rezygnacja z wprowadzenia omawianego przepisu i odwołanie się do istniejących rozwiązań, które w ustawie już są, na których też można bazować. W takim przypadku potrzebne byłyby również odpowiednie interpretacje np. w postaci opinii prawnych UZP, wskazujące jak wykorzystać w obecnej sytuacji istniejące przepisy np. dotyczące trybu zamówienia z wolnej ręki. W konsekwencji, takie postępowania miałyby zdecydowanie wyższą jakość. Kolejnym rozwiązaniem, które było bardzo potrzebne w sytuacji wystąpienia pandemii COVID-19, a nie zostało wprowadzone było wydłużenie minimalnych terminów składania ofert szczególnie w postępowaniach podprogowych. Terminy minimalne – siedmiodniowe, które wprowadzało wielu Zamawiających okazywały się w zmienionej sytuacji niemożliwe do dotrzymania przez Wykonawców, co skutkowało brakiem ofert, a co za tym idzie koniecznością unieważniania wielu postępowań przetargowych. Bardzo pozytywną z kolei stroną, związaną z koniecznością dostosowania się przez uczestników procesu udzielania zamówień publicznych do pandemii było przyspieszenie elektronizacji zamówień publicznych. Obecnie większość zamawiających, również w zamówieniach podprogowych, dopuszcza możliwość składania ofert w formie elektronicznej, znacznie wzrosła również ilość umów podpisywanych elektronicznie.

Anna Szymańska: W odniesieniu do zamówień publicznych dużym pozytywem w czasie pandemii jest zapoczątkowana już wcześniej elektronizacja sektora, która spowodowała, że byliśmy w lepszej sytuacji, niż inne sektory gospodarki. W porównaniu także na przykład do sądów, jesteśmy jako sektor zamówień publicznych bardziej obeznani z digitalizacją i środkami elektronicznymi. Zauważyłam wzrost digitalizacji realizacji kontraktów – protokoły odbioru, wideokonferencje, spotkania robocze, dokumenty podpisywane elektronicznie – wszystkie te elementy zyskały na popularności. Druga rzecz generalnie pozytywna to zmuszenie zamawiających do uelastycznienia podejścia do zamówień publicznych. Nadzwyczajne sytuacje zmusiły do rozwiązań nietypowych, do myślenia nieszablonowego, a także do większego partnerstwa. Zgadzam się także, że przepisy Tarczy częściowo mają charakter interpretacyjny, w normalnej sytuacji nie powinno tak być, że prawo interpretuje prawo. Ustawodawca musiał nam powiedzieć wprost, że w sytuacji pandemii możesz a nawet musisz dokonać zmiany umowy, nie możesz zostawić wykonawcy samego sobie. Moim zdaniem to pokazuje także głębszy problem systemowy, który należało po prostu środkami pośrednimi jak najszybciej zaadresować, ponieważ sytuacja tego wymagała. Ale na przyszłość niezbędne są rozwiązania o charakterze strategicznym i systemowym. W obecnej sytuacji uzasadnione jest także dokonanie przeglądu klauzul kontraktowych funkcjonujących w obrocie zamówień publicznych, w tym np. postanowień o sile wyższej, ale także zasad i sposobu wykonania wzajemnych zobowiązań, w tym terminów. Do tego niezbędne są działania edukacyjne, co ma związek z szerszym pojęciem profesjonalizacji kadr.

Cezary Łupiński: Jeśli chodzi o to jak COVID-19 wpłynął na kontrakty budowlane, infrastrukturalne, to chciałbym wskazać dwie negatywne rzeczy. Lockdown powodował i będzie powodować opóźnienia w toku realizacji robót, a jednocześnie wpłynie na wyższe koszty realizacji przedmiotu zamówienia. W pozostałych aspektach reakcji ustawodawcy na pandemię COVID-19 dostrzegam pozytywy, szczególnie jeśli chodzi o ustawę o finansach publicznych, która przestaje obowiązywać od tarczy numer 4 w zakresie ograniczenia dopuszczalności dokonywania potrąceń kar umownych z wynagrodzenia wykonawcy lub innej wierzytelności, a także dochodzenia przez zamawiających zaspokojenia z zabezpieczenia należytego wykonania umowy.

Na rynku w dalszym ciągu dominuje niepewność co do tego, jak długo będzie trwała pandemia i jakie skutki spowoduje dla zamawiających i wykonawców.

Należy zastanowić się nad tym, aby te rozwiązania, które ustawodawca przewidział w tarczy antykryzysowej 4.0, szczególnie w zakresie finansów publicznych i wszystkich obostrzeń dla urzędników i instytucji zamawiających, pozostały w ustawodawstwie nawet po zakończeniu stanu pandemii.