Zanim siądziemy do stołu z Izraelem

Zanim siądziemy do stołu z Izraelem

Doceniasz tę treść?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Oczywiście, że wolę zrozumiałe decyzje, jasno komunikujące światu stanowisko rządu i Polski. Ale jeszcze bardziej lubię decyzje oparte na dogłębnej analizie słów, intencji i konsekwencji. Tego procesu intelektualnego zabrakło w przypadku nowelizacji ustawy o IPN (artykuł 55a). A jeżeli był u kogoś w tyle głowy to z całą pewnością rozmijał się z oczekiwaniami jakie wiązało z ustawą większość społeczeństwa.

Stąd też decyzję Prezydenta o odesłaniu ustawy do Trybunału Konstytucyjnego, odbieram jako próbę zatrzymania czasu i odrobienia pracy domowej. Znalezienia formuły, która nie będzie nas narażać na poważne konsekwencje polityczno-ekonomiczne. O wizerunku nawet nie wspomnę.

Zgadzam się ze wszystkimi, którzy uważają, że nawet najmniejszy objaw niezdecydowania w kwestii tak fundamentalnej dla naszej tożsamości, jest niezwykle groźny. To czy Polski Naród był czy nie był współwykonawcą potwornego programu zagłady Żydów, nie powinno być przedmiotem rozważań w 73 lata po wojnie. Kontrola następcza, czyli podpisanie ustawy przy jednoczesnym pozostawieniu furtki w postaci decyzji Trybunału Konstytucyjnego i możliwości wycofania się z niektórych zapisów, odebrane będzie przez rozmaite środowiska jako ustępstwo wobec nacisków obcych państw. Niezależnie jak sformułowane zostały wątpliwości Prezydenta, unik pozostanie unikiem. Pozostanie objawem słabości i zaproszeniem do ataku wszystkich stron. Od anty-Semickiego po anty-Polską nienawiść.

Warsaw Enterprise Institute od początku popierał działania na rzecz przecięcia fatalnej passy zakłamań historycznych. Polska jako jedyne państwo w Europie uznawana była nie tylko za „gospodarza obozów śmierci” ale też jedynego wspólnika Nazistów przy eksterminacji Żydów. Przy czym Naziści stawali się jakimś abstrakcyjnym bytem, ponad-państwowym złem, gdzie jedynym nazwanym po imieniu, odpowiedzialnym za Holocaust był Polski Naród.

Tego nie wolno nam tolerować i żałuję że żadna z poprzednich ekip rządzących nie poradziła sobie ze zmianą tego wizerunku. Chciałbym wierzyć, że pochopne i bezmyślne zgłoszenie projektu ustawy było motywowane irytacją na brak postępów. Obawiam się jednak, że działanie motywowane było wewnątrz rządowymi rozgrywkami politycznymi. Chęcią osłabienia nowej ekipy zanim zdąży podjąć kluczowe decyzje w kwestiach kolejnych stanowisk w spółkach skarbu czy państwowych urzędach. Stworzenia nowej – skrajnej siły politycznej, alternatywy do Morawieckiego. Stąd nagłe odmrożenie projektu i stąd ten termin – obchody rocznicy obozu w Auschwitz.

Kontrola następcza to przede wszystkim czas- czas konieczny na uspokojenie nastrojów, przeformułowanie ustawy w brzmieniu, które będzie bliższe idei dla jakiej ustawa została stworzona, a jak najdalsze fermentu na którym Polska może tylko stracić. Mam nadzieję, że to też czas na ustawienie priorytetów w rządzie i to zanim wrócimy do stołu z Izraelem.

Inne wpisy tego autora

Tomasz Wróblewski: Wychodzimy silniejsi z pandemii (ang.)

Zapraszamy do zapoznania się z artykułem Tomasza Wróblewskiego napisanego w ramach newslettera Europejskiego Komitetu Ekonomiczno-Społecznego (EESC). Artykuł dostępny jest w wersji angielskiej poniżej.   POBIERZ