Kim zostaną nasze dzieci?

Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Rynek pracy ewoluuje. Zapotrzebowanie na niektóre profesje wygasa w wyniku zmian technologicznych (kiedy ostatni raz skorzystaliście z usług sitarza?). Te same zmiany tworzą jednak nowe, często bardziej zaawansowane i lepiej płatne zajęcia. Jeśli polskie społeczeństwo ma się bogacić, to ludzie aktywni zawodowo i ci dopiero wchodzący na rynek pracy powinni umieć identyfikować trendy, które w przyszłości zdecydują o ich dochodach. Dzisiaj, jak nigdy chyba przedtem w historii, możemy świadomie kształtować swoje wybory dotyczące kariery, szkoły, zawodu czy branży, w której otwieramy działalność gospodarczą. Robotnik u progu XIX w. miał niewielkie pojęcie o tym, czy przędzalnia, w której właśnie się zatrudnił, to dla niego optymalne miejsce pracy i czy dzięki niej wyrwie się z pułapki biedy. Częściowo dlatego, że najczęściej nie umiał nawet pisać i czytać, ale nawet gdyby umiał, to i tak nie miałby dostępu do odpowiednich analiz. Analfabetyzm dziś już nie istnieje, a wiedza jest powszechnie dostępna i właściwie darmowa. Postanowiliśmy jednak jeszcze bardziej ułatwić naszym Czytelnikom zadanie planowania przyszłości swojej i ich dzieci, pytając praktyków biznesu i zarządzania o to, które ich zdaniem zawody odejdą do lamusa, które będą najbardziej pożądane w najbliższej „popandemicznej” przyszłości, a które staną się hitem w długim terminie. Oczywiście, nie są oni do końca zgodni w swoich prognozach, ale to akurat zrozumiałe. Są to przecież właśnie subiektywne prognozy.

 

POBIERZ RAPORT

Inne wpisy tego autora

Gwiazdowski: Może i może, ale nie wiadomo

Robert Gwiazdowski w swoim felietonie dla „Rzeczpospolitej” pisze: W żadnym artykule kodeksu spółek handlowych nie ma nic o reasumpcji uchwał ich organów kolegialnych. Za to