Newsletter ukraiński nr 3: UE zwiększa możliwości importu energii elektrycznej z Ukrainy

Doceniasz tę treść?

UE zwiększa możliwości importu energii elektrycznej z Ukrainy

Europejska Sieć Operatorów Systemów Przesyłowych Energii Elektrycznej ENTSO-E zwiększyła od 4 września dostępne zdolności przesyłowe dla ukraińskiego eksportu energii do UE o 20% do 300 MW. Jeszcze w tym miesiącu ukraiński operator systemu przesyłowego Ukrenergo planuje złożyć do ENTSO-E kolejny wniosek o dalsze zwiększenie możliwości eksportu energii.

W godzinach nocnych wielkość eksportu ukraińskiej energii elektrycznej pozostanie na poziomie 250 MW, natomiast w godzinach dziennych i wieczornych zostanie zwiększona do 300 MW.

Pierwszego dnia dostaw, 5 września, 125 MW ukraińskiej energii elektrycznej trafiło do Rumunii, a 175 MW do Słowacji. Od 6 września oba kraje będą otrzymywać moc po równo – 150 MW w dzień i wieczorem oraz 125 MW w nocy.

16 marca ukraiński system energetyczny został włączony do sieci europejskiej. Ukraina zainwestowała ponad 600 mln euro w modernizację swojego systemu energetycznego przed przyłączeniem do europejskiej sieci energetycznej. 30 czerwca Ukraina rozpoczęła eksport energii do Rumunii o mocy 100 MW. W ciągu dwóch miesięcy Ukraina uzyskała prawie 2 mld UAH (54,7 mln USD) przychodów z eksportu energii do UE.

Wzrost ukraińskich możliwości eksportu energii do UE jest przedsięwzięciem korzystnym dla obu stron. Ukraina może eksportować nadwyżki energii na rynek unijny, gdzie ceny prądu są znacznie wyższe niż na Ukrainie, natomiast UE jest szczególnie zainteresowana importem dodatkowej energii, którą może pozyskać w związku z niską produkcją energii wodnej w Europie i kurczącymi się dostawami rosyjskiego gazu, który jest często wykorzystywany do produkcji energii – powiedział Yuriy Onyshkiv, analityk ds. energii w London Stock Exchange Group. – Obecne możliwości eksportowe między Ukrainą a UE to zaledwie ułamek ich prawdziwego potencjału. Dlatego można założyć, że będzie on rósł, przyciągając kolejnych graczy do tego segmentu – dodał.

 

Banki ukraińskie mogą sprzedawać mieszkańcom więcej walut obcych

Narodowy Bank Ukrainy (NBU) zezwolił bankom na większą sprzedaż walut obcych mieszkańcom. Decyzja obowiązuje od 6 września i ma na celu ustabilizowanie kursu hrywny ukraińskiej do walut obcych.

Ilość gotówki, którą bank może sprzedać, będzie teraz obejmować całą ilość waluty, którą bank kupił od ludzi od 13 kwietnia. Przed 6 września banki mogły sprzedać mieszkańcom tylko połowę dostępnej ilości waluty. NBU oczekuje, że ilość gotówki na rynku wzrośnie, a hrywna umocni się z powodu równowagi popytu i podaży. Według NBU, „ekspansja waluty gotówkowej przyczyni się do stabilizacji segmentu gotówkowego rynku walutowego i nie będzie miała znaczącego wpływu rezerw Ukrainy”.

Po rozpoczęciu inwazji Rosji na Ukrainę w lutym NBU zakazał wszelkich transakcji związanych z zakupem walut obcych dla rezydentów. Jednak w kwietniu NBU zaczął stopniowo znosić swoje ograniczenia. Restrykcje NBU nie pozwalają obecnie ukraińskim przedsiębiorstwom na przekazywanie walut obcych za granicę nierezydentom w celu obsługi zadłużenia.

Ta zmiana dokonana przez NBU ma na celu zaspokojenie zapotrzebowania na dolary gotówkowe wśród Ukraińców, które wzrosło od lutego. Banki będą mogły zaoferować dodatkowe 400 mln dolarów po kursie rynkowym. Jest to dość duża kwota, ale może nie wystarczyć do zmniejszenia różnicy między oficjalnym a gotówkowym kursem wymiany, która obecnie wynosi 10–15%, co jest celem regulatora – tłumaczy Mykhaylo Demkiv, ekspert finansowy w firmie inwestycyjnej ICU na Ukrainie. – Decyzja ta ma jednak negatywną stronę. Dodatkowa podaż waluty może nie wystarczyć do obniżenia kursu „ulicznego” i zbliżenia go do oficjalnego. W końcu popyt na walutę jest wynikiem wojny prowadzonej przez Rosję. Jednocześnie takie działania prowadzą do zmniejszenia rezerw. 400 mln dolarów teraz i 400 mln dolarów latem to sporo, mimo że obecne rezerwy na dzień 1 września wynoszą 25,4 mld dolarów. Ponieważ pozaemisyjne źródła finansowania na rok 2023 nie są jasno określone, wydatkowanie rezerw powinno być dokonywane ostrożnie – dodaje.

 

Ukraina oskarża polskie służby kontrolne o prowokowanie długich kolejek ciężarówek na granicy

Sytuacja na granicy ukraińsko-polskiej z dnia na dzień pogarsza się dla kierowców ciężarówek, ponieważ kolejki w niektórych punktach granicznych sięgają nawet 45 km. Ukraina oskarża polskie służby fito-weterynaryjne o prowokowanie nieuzasadnionych utrudnień dla kierowców ciężarówek.

Ponieważ ukraińskie porty są zablokowane, a transport kolejowy ograniczony, ruch ciężarówek załadowanych zbożem i innymi produktami rolnymi stał się ważny dla ukraińskiego eksportu. – Naszym priorytetem jest zwiększenie eksportu. Musimy handlować ze światem, inaczej nasza gospodarka się nie utrzyma – powiedział Mustafa Nayyem, ukraiński wiceminister infrastruktury dodając, że spędzając dzień w kolejce, właściciel ciężarówki traci średnio 400 euro.

Problem z kolejkami ciężarówek na granicy po polskiej stronie pojawił się wiele miesięcy wcześniej. Przed inwazją Rosji na Ukrainę w lutym polskie służby fito-weterynaryjne były w stanie odprawić 80 ciężarówek dziennie, ale ostatnio służby te odprawiają na dzień średnio tylko 12–25 ciężarówek. – Sytuacja na granicy ukraińsko-polskiej, zwłaszcza na punkcie granicznym Jahodyn-Dorohusk, jest katastrofalna z punktu widzenia logistyki – tłumaczy Kateryna Markevych, starszy analityk ekonomiczny think tanku Razumkov Center. – Długie kolejki i strajk polskich kierowców ciężarówek blokuje ukraiński eksport do Europy. Biorąc pod uwagę ograniczone możliwości transportu towarów drogą morską i kolejową, polski kierunek jest obecnie dla Ukrainy „zbawieniem”. Ograniczony tranzyt przez polskie punkty transgraniczne zmniejszy wielkość eksportu, a w efekcie dochody. Ukraiński biznes stara się wykorzystać szansę, jaką daje UE – zniesienie ceł eksportowych na rok, a na szczeblu państwowym niezwykle ważne jest, aby przyczynić się do rozwiązania problemu – dodaje.

5 września polscy kierowcy ciężarówek przyłączyli się do strajku Ukraińców, domagając się przyspieszenia kontroli fitosanitarnej i weterynaryjnej oraz umożliwienia jej pracy przez całą dobę.

 

 

Ukraińska kontrofensywa rozwija się w kilku kierunkach

Ukraińska armia przełamała pierwszą linię obrony sił rosyjskich w pobliżu południowego miasta Chersonia i Ukraina oficjalnie ogłosiła swoją kontrofensywę na południu. – Nasza kontrofensywa rozpoczęła się już dawno temu, obejmowała działania mające na celu wyczerpanie przeciwnika i niedanie mu możliwości posuwania się naprzód. A dziś rozpoczęliśmy działania ofensywne na różnych kierunkach, w tym w obwodzie chersońskim – powiedziała rzeczniczka południowego dowództwa Sił Zbrojnych Ukrainy Natalia Humeniuk.

Ukraińska kontrofensywa w obwodzie charkowskim na północnym wschodzie, która oficjalnie rozpoczęła się 7 września, pozwoliła wyzwolić ponad 30 wsi i kilka miast, w tym Bałakliję, Kupiańsk i Izyum. Amerykański think tank Institute for the Study of War napisał, że „siły ukraińskie przeniknęły przez rosyjskie linie na głębokość do 70 kilometrów w niektórych miejscach i zdobyły ponad 3000 kilometrów kwadratowych terytorium w ciągu ostatnich pięciu dni od 6 września – więcej terytorium niż siły rosyjskie zdobyły we wszystkich swoich operacjach od kwietnia”. Dowódca Sił Zbrojnych Ukrainy Valeriy Zaluzhnyi powiedział 11 września, że armia ukraińska zaczęła posuwać się w obwodzie charkowskim w trzech kierunkach – na południe, wschód i północ. Do osiągnięcia granicy ukraińsko-rosyjskiej pozostało około 50 kilometrów.

W lipcu, po ogłoszeniu przez Zelenskiego kontrofensywy w obwodzie chersońskim, Rosja zaczęła wysyłać do Chersonia więcej ciężkiej broni i personelu wojskowego, by utrzymać tam swoje pozycje. Ukraińska armia zniszczyła wszystkie mosty przez Dniepr na południu, odcinając Rosjan od dostaw żywności, wody pitnej, broni i paliwa. Prawie 15 tysięcy rosyjskich żołnierzy jest obecnie uwięzionych na prawym brzegu Dniepru w obwodzie chersońskim. – Ta kontrofensywa w obwodzie charkowskim była starannie zaplanowana od dłuższego czasu. Sukces w obwodzie charkowskim wiąże się z sytuacją w obwodzie chersońskim, kiedy Sztab Generalny Sił Zbrojnych Ukrainy ogłosił kontrofensywę, a armia rosyjska przesunęła dużą ilość swojego personelu i wojska, wystawiając swoją obronę w innych rejonach frontu. Rosyjscy okupanci robili to chaotycznie i nie zwracali uwagi na to, że siły armii ukraińskiej mogą wykorzystać taką sytuację. Należy również wspomnieć, że ukraińska kontrofensywa postępuje w obwodach chersońskim, ługańskim i donieckim. Myślę, że region Zaporoża jest kluczowym regionem dla wyzwolenia lewego brzegu obwodu chersońskiego i tymczasowo okupowanego Półwyspu Krymskiego, więc nie zdziwiłbym się, gdybyśmy wkrótce zaczęli otrzymywać dobre wiadomości z Zaporoża – powiedział Oleksandr Kovalenko, ekspert wojskowy i polityczny w organizacji pozarządowej Information Resistance.

 

 

MAEA wzywa do utworzenia strefy bezpieczeństwa w okupowanej przez Rosjan elektrowni Zaporoże na Ukrainie

MAEA (Międzynarodowa Agencja Energii Atomowej) wydała raport na temat sytuacji w okupowanej przez Rosjan Zaporoskiej Elektrowni Atomowej (ZNPP) na Ukrainie. Stwierdza on, że wszystkie siedem filarów zapewnienia bezpieczeństwa jądrowego zostało złamanych. Zespół MAEA zaobserwował ostrzał w pobliżu budynków reaktora i wiele uszkodzonych budynków na jego terytorium. Strażnik potwierdził również obecność rosyjskiego personelu wojskowego, pojazdów i sprzętu w różnych miejscach ZNPP. Poza tym w ukraińskiej elektrowni znajdującej się w rękach Rosji widziano także ekspertów rosyjskiego koncernu atomowego Rosenergoatom.

MAEA wezwała do natychmiastowego ustanowienia strefy ochronnej bezpieczeństwa jądrowego i ochrony. – Istnieje pilna potrzeba zastosowania środków tymczasowych w celu zapobieżenia awarii jądrowej wynikającej z fizycznych uszkodzeń spowodowanych przez środki wojskowe – poinformowała. Straż nuklearna odwiedziła ZNPP 1 września, ale dwóch przedstawicieli MAEA pozostanie na stałe na terenie zakładu w ramach planu agencji mającego na celu ustanowienie stałej obecności w zakładzie, która mogłaby pomóc w zapobieżeniu ewentualnej katastrofie nuklearnej.

Minister energetyki Ukrainy Herman Halushchenko powiedział, że Ukraina będzie mogła wdrożyć zalecenia raportu MAEA dotyczące bezpiecznej eksploatacji ZNPP dopiero po uzyskaniu pełnej kontroli nad nią, czyli po opuszczeniu elektrowni przez Rosjan. Sekretarz generalny ONZ Antonio Guterres wezwał do utworzenia strefy zdemilitaryzowanej wokół ZNPP.

– Fakt, że misja MAEA w ZNPP stała się stała i że dwóch ekspertów MAEA będzie stale przebywać w elektrowni, jest bardzo pozytywnym znakiem. MAEA w swoim raporcie nie wspomniała o tym, kto ostrzeliwuje elektrownię, ale nie mają oni ani mandatu, ani środków, ani wiedzy, by oficjalnie formułować takie wnioski. Członkowie misji są bardzo profesjonalni. MAEA napisała wyraźnie, że naruszona została fizyczna integralność obiektów, że na terytorium obecne są rosyjskie siły zbrojne i jej pojazdy. Idealnie to, co powinno się stać po tej misji MAEA, to usunięcie całego rosyjskiego sprzętu wojskowego i materiałów wybuchowych z elektrowni atomowej. Ukraina i nasi partnerzy powinni podjąć wszelkie wysiłki w tym kierunku – stwierdziła Olha Kosharna, niezależny ekspert ds. bezpieczeństwa jądrowego.

 

 

Misja ONZ odwiedzi Ołeniwkę, miejsce masowego mordu ukraińskich jeńców wojennych

W najbliższym czasie misja ONZ przyjedzie do okupowanej przez Rosję wsi Ołeniwka w obwodzie donieckim, gdzie pod koniec lipca zginęło 53 ukraińskich jeńców wojennych (POW).

W najbliższych dniach misja śledcza ONZ w Ołeniwce zbada incydent, który wydarzył się 29 lipca, w którym zginęło 53 ukraińskich jeńców wojennych, a kolejne 75 do 130 zostało rannych – powiedziała zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. politycznych Rosemary DiCarlo na posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa ONZ 7 września. – Szef misji generał Carlos Alberto de Santos Cruz podróżuje z zespołem wyższych urzędników i ekspertów. Misja musi wykonać swoje zadanie bez żadnych przeszkód, uzyskać pełny dostęp do ludzi, miejsc i dowodów – dodała.

Wcześniej ukraiński wywiad wojskowy podał, że Rosjanie uderzyli z broni termobarycznej w kolonię w Ołeniwce, gdzie przetrzymywani byli żołnierze pułku Azow, jednostki ukraińskiej armii. W sierpniu ONZ powołała komisję, której celem było zbadanie śmierci ukraińskich jeńców wojennych w Ołeniwce.

– Ta misja ONZ realizuje dwa cele – powiedział Ołeksandr Pawliczenko, dyrektor wykonawczy Ukraińskiej Helsińskiej Grupy Praw Człowieka. – Pierwszy to dowiedzieć się, co dokładnie stało się w Ołeniwce, gdzie zginęło 53 ukraińskich jeńców wojennych. Drugi cel to ustanowienie stałej kontroli i dostępu do miejsc przetrzymywania ukraińskich jeńców wojennych. Czerwony Krzyż nie wykonuje swoich obowiązków i teraz nie mamy żadnych informacji o ich miejscach, stanie zdrowia, stanie utrzymania. Nie wiemy, czy jeńcy ukraińscy mają zapewnione elementarne prawa – prawo do życia i niebycia torturowanym. Ważne jest, jak skutecznie będzie działać misja ONZ, zobaczymy to w ich raporcie po wizycie. Niezależnie od międzynarodowego śledztwa, zbrodnia w Ołeniwce jest badana również na poziomie państwowym przez prokuratora generalnego Ukrainy – dodał.

 

Ten tekst powstał m.in. dzięki wsparciu naszych Czytelników. Wesprzyj nas.

Inne wpisy tego autora

Kto zabija social media? #160

#160 Podcast Warsaw Enterprise Institute – Wolność w Remoncie. Każdy porządek świata, każda nowa epoka nadchodzi z własną filozofią i własną techniką komunikacji. To już