Ekonomiści z Excela
Mariusz Pawlak 05.05.2014

Czy jest sens obserwowania poczynań władz monetarnych i ich polityki, czy za kilka lat nie będzie trzeba pisać podręczników do ekonomii na nowo? Z pewnością większą z nich część będzie zajmowała psychologia wyjaśniająca działania monetarne i fiskalne. Dzisiaj stopy procentowe są na bardzo niskich poziomach zarówno w Europie jaki i w Ameryce, prowadzona jest ekspansywna polityka monetarna, a mimo wszystko gospodarka nie rusza. Polecam ostatni komentarz RPP: „wzrost umiarkowany”, „powolne ożywienie, ale skala niewielka”, „dynamika na niskim poziomie”, „sygnały wzrostu zatrudnienia, ale bezrobocie na podwyższonym poziomie”(!). Cel inflacyjny RPP to 2.5%, a wskazanie za grudzień 0.7%.

Oczywiście brak jest wzrostu płac, bo koszty pracy wzrastają a więc rośnie zagrożenie bezrobociem, czyli nie ma presji płacowej. Stopy procentowe są niskie, a dynamika kredytów dla przedsiębiorstw nadal niewielka! Coś tu się chyba nie zgadza. Dzisiaj narzędzia monetarne służą jedynie do wywoływania na przemian euforii i strachu na rynkach finansowych, które już i tak są mocno oderwane od realnej gospodarki.

A może działania fiskalne pomogą? Oczywiście, że nie bo zadłużony pod sufit budżet ogłasza kolejny etap „zaciskania pasa”, oczywiście na szyjach podatników.

Dlaczego tak się dzieje? Bo gospodarka to nie Excel ! Wzrost gospodarczy bierze się z pracowitości i przedsiębiorczości ludzi. Aby ich do tego pobudzać, trzeba umożliwiać im bogacenie się, a nie ich kosztem zarządzać strukturą aktywów instytucji finansowych poprzez kolejne luzowania. Jak jest spowolnienie, to trzeba obniżać obciążenia podatkowe i poza podatkowe działalności gospodarczej, w tym koszty pracy. Wówczas wzrośnie potencjał do generowania przychodów, a więc i baza do dochodów budżetowych. Ale do tego potrzebna jest odwaga, a takiej formuły w arkuszach kalkulacyjnych jeszcze nie wprowadzono.