Po Krymie okazało się, że nic nie możemy
Maciej Pniewski 24.08.2016

Dzisiaj mija 25 lat niepodległości Ukrainy.

Wczoraj w Rzeczpospolitej ukazał się ciekawy felieton Marka A. Cichockiego z tezą, że Polska nie ma polityki wschodniej – nie prowadzimy ani piastowskiej, ani jagiellońskiej.

To prawda – prawdą jest też że grozi nam, że naszą politykę wschodnią będzie pośrednio kształtowało kibolstwo polityczne od Kukiza czy “Ruchu Narodowego”, których jedyną polityką jest szerzenie nienawiści w interesie Moskwy, a w niektórych przypadkach zapewne z jej inspiracji i za jej pieniądze.

Centrum jakiejkolwiek polskiej polityki wschodniej była, jest i będzie Ukraina.

Przyczyny braku tej polityki – o czym Cichocki nie pisze – wynikają z naszej słabości. Polska polityka ws Ukrainy była jasna – próbujemy ją wciągnąć w obszar zachodni (UE I NATO), żeby stworzyć sobie bufor, poduszkę strategiczną na wschodzie. Identycznie z nami postąpili Niemcy – cel identyczny.

No i przez 23 lata byliśmy ukraińskim adwokatem na Zachodzie – wierzyliśmy w to i my i Ukraińcy. Problem zaczął się po Krymie i Donbasie – jak okazało się, że adwokat nic nie może. Nic. Wówczas Ukraińcy zrezygnowali z naszych usług i wszystko postawili na Niemcy. (To też bardzo ułatwiło przyjęcie na mit założycielski nowej Ukrainy UPA i Bandery).

To wtedy doszło do załamania naszej polityki wschodniej, wcześniej uczciwie mówiąc, w znacznej mierze opartej na iluzjach.

Tusk z Sikorskim słusznie wówczas uznali, ze psiknięcie Europy ma większe znaczenie niż ryk samej Polski i całkowicie zaangażowali się w lobbowanie ukraińskich interesów u Niemców.

Po zmianie ekipy PIS mocno naprężył muskuły występując z głupim postulatem dołączenia Polski do formatu normandzkiego. Mimo że jest tam kilku wybitnych specjalistów od wschodu – woleli wierzyć we własna propagandę. Po upokorzeniu było wielomiesięczne lizanie ran a potem nieszczęsne podniesienie sprawy ludobójstwa wołyńskiego do poziomu politycznego, co nie realizuje ANI JEDNEGO POLSKIEGO INTERESU POLITYCZNEGO, a może przyczynić się do pogorszenia stosunków z Ukrainą – za dekadę lub dwie, być może, jednym państwem, które będzie miało interes w sojuszu z Polską!

Dzisiejsza wizyta Prezydenta Andrzeja Dudy jest być może szansą na przetrwanie tego impasu i różnych rojeń mocarstwowych. Szansą na skuteczną wschodnia politykę polską – jest działanie u boku Niemiec po stronie Ukrainy. Dokładnie tak. I da się to zrobić, ale musimy mieć za sobą i jednych i drugich.

Powinniśmy przestać silić się na mocarstwową politykę wschodnią, bo nie jesteśmy niestety mocarstwem i możemy stać się jedynie obiektem kpin i lekceważenia.

Natomiast w relacjach polsko-ukraińskich potrzeba jest kilku gestów. Po obu stronach.