Szczyt NATO felerny dla Polski
Tomasz Wróblewski 13.07.2018

Cały świat komentuje faux pas Trumpa, ale to nie Ameryka tylko Polska zaliczyła największą wpadkę na szczycie NATO.

 

To nie jest pierwszy raz kiedy europejscy przywódcy biorą się za łby z amerykańskim prezydentem. Churchill rywalizował z Rooseveltem. Bush nie rozmawiał z Schroederem, Reagan wadził się z Kohlem i teraz Prezydent Trump z Merkel. Jeżeli historia może być tu jakimś drogowskazem, to spory zwykle umacniały amerykańsko-europejskie relacje a nie osłabiały. Mobilizowały do działania i dozbrajania, co w efekcie dawało NATO dosyć paliwa na kolejne lata poklepywania się po plecach, mówienia jacy jesteśmy wspaniali i nic nie robienia. I tym razem może być podobnie. Przyjaźni między Berlinem i Waszyngtonem, za tej prezydentury nie będzie, ale dla NATO, to może całkiem niezły prognostyk. Dokumenty na szczyt przygotowane były wiele miesięcy wcześniej i dziś niezależnie od tweetów Trumpa, wszystko przebiega zgodnie z planem i wolą wojskowego establishmentu. Wszystko zostało osiągnięte. No prawie wszystko. Bo to co było do ugrania przez Polskę zostało przegapione. Dosłownie. Przegapione.

Najważniejszym ustaleniem szczytu oprócz strategii 30 razy cztery – możliwości przerzucania trzech formacji zbrojnych w ciągu 30 dni na wschodnie rubieże NATO, było stworzenie dwóch centrów dowodzenia w Ulm i w Norfolk. To się udało. Uzupełnieniem miały być jeszcze dodatkowe dowództwa armijne w Europie. Jeden gdzieś w południowej Europie i jeden w Szczecinie. Do istniejącego już NATOowskiego korpusu miało dołączyć nowe dowództwo. Centrum dowodzenia wschodnią flanką na wypadek rosyjskiej agresji. To także umożliwiłoby w przyszłości przekształcenie rotacyjnej obecności wojsk NATOwskich w Polsce w stałą obecność. A na dziś oznaczałoby 100-200 wysoko płatnych etatów dla oficerów NATO w Szczecinie i wojska pomocnicze. Wojna wojną, ale na czas pokoju to też spory zastrzyk dla Szczecina i prestiż dla Polski. Minister Błaszczak wspominał zresztą wcześniej o tym. Czego nie wspomniał, to, że poprzedni szef Sztabu Generalnego podczas międzysztabowej konferencji przygotowującej dokumenty na szczyt NATO, wyraził zgodę, żeby temat dodatkowego dowództwa odłożyć na oddzielną konferencję ekspertów, kiedyś tam w przyszłości. W języku NATO oznacza to nie mniej ni więcej, tylko zwieszamy projekt. Dziś trudno powiedzieć , kto ten kąsek chciał zabrać Polsce, ale dość powiedzieć, że generał Surawski, czy to z uwagi na braki językowe, czy ogólna dezorientację, wyraził na to zgodę. Potem Minister Błaszczak na osobnym spotkaniu próbował sprawę odkręcić, ale też na argument – przecież wasz Szef Sztabu już to klepnął, już nie zareagował.

No to skoro już zacząłem od Churchilla to i nim zakończę – większość wojen tego świata przegranych zostało jeszcze w czasie pokoju.