Państwo i Prawo
Destrukcja teflonu, czyli jak się traci władzę
Jerzy Wysocki 09.11.2020

Łukasz Warzecha: „Po raz pierwszy w PiS pojawia się przekonanie, że Jarosław Kaczyński jest dla partii obciążeniem nie tylko wizerunkowym, ale strategicznym, a jego trwanie na stanowisku prezesa może ugrupowanie zatopić”. Zapewne to prawda, gdyż swą tezę Warzecha wywodzi z badań IBRiS, z których to wynika, że 38 procent wyborców PiS chce odejścia Kaczyńskiego.

 

Mam jednak dla obozu gorszą wiadomość. Nie sam lider jest problemem. Ten wykazuje się ostatnio sporą elastycznością. Problemem jest stała utrata poparcia dla PiS/Zjednoczonej Prawicy. Utrata stała i już raczej nieodwracalna. Dotyczy to zarówno poparcia dla rządu, jak i formacji politycznej.

Dawno temu byłem wydawcą i obserwowałem rynek prasy opiniotwórczej. Gdy już jakiemuś pismu spadała sprzedaż egzemplarzowa, to już była równia pochyła. Nie pomagała zmiana naczelnego, chaotyczna kampania promocyjna. Spadek można było czasowo wstrzymać, modne słowo: wypłaszczyć, ale zgubny trend pozostawał. Raz skutecznie zrażony czytelnik, do tytułu już nie powraca. Zrażony wyborca też odwraca się na stałe.

Kolejne badania IBRiS. PiS/Zjednoczona Prawica: 28 procent, KO: 23.1, Polska 2050 Szymona Hołowni: 14.9, Lewica 6.2, Konfederacja: 4.4, PSL: 2.8 i beneficjenci, „trudno powiedzieć”: 20.6 procent. Do tego deklarowana bardzo mała frekwencja: 45.4 procent. Wyraźnie widać, że mimo iż obóz władzy traci, opozycja zachowuje tylko stan posiadania. Zyskuje ruch Hołowni, o którym za wiele nie można powiedzieć. Rekordowa liczba wyborców czuje się zagubiona, nie wie kogo popierać.

Nie jestem od obrony Jarosława Kaczyńskiego, nawet by to dziwnie brzmiało. Jednak nie zgadzam się Łukaszem Warzechą sugerującym, że ryba psuje się od głowy. Nie w tym przypadku. Podobnie jak bzdurna jest głoszona od lat teza o zanikających, z powodu wieku, zdolnościach politycznych lidera PiS. Proszę też zauważyć, że źródłem problemów, konfliktów i chaosu w obozie władzy nie jest apatyczna, bezprogramowa opozycja. Problemem lidera PiS są jego koalicjanci w ramach Zjednoczonej Prawicy. Spór o wybory korespondencyjne z Jarosławem Gowinem, spór ustawę chroniącą zwierzęta toczony ze Zbigniewem Ziobro, ministrem rolnictwa Janem Krzysztofem Ardanowskim i częścią własnej partii o rolniczej proweniencji.

Wreszcie wielki spór o aborcję, którego tłem była także rywalizacja o rząd dusz z liderem Solidarnej Polski i konserwatywnymi środowiskami prokościelnymi. Spór, Kaczyńskiemu do czegoś tam potrzebny, ale którego moment był najgorszy z możliwych, co było widać na ulicach polskich miast, ale – co gorsza dla władzy – w małych miasteczkach.

Jak zauważa Andrzej Stankiewicz, w tych trzech poważnych konfliktach, Kaczyński musiał się cofnąć, co jest bez precedensu, bo lider PiS nie cofa się prawie nigdy. Stąd wspomniałem o niespotykanej dotąd elastyczności prezesa. Rzecz jasna to elastyczność bardzo wymuszona, ale taka jest polityka. Zresztą Kaczyński wie o tym doskonale, w okresach przedwyborczych chowając swoje radykalne oblicze.

Co jeszcze sprawia, że PiS tarci w sondażach ? Nazwę to trwałym uszkodzeniem powierzchni teflonowej. Trzeba dużo czasu i wielu czynników, aby teflon uszkodzić. Do końca politycznej aktywności chroniony teflonową powłoką był Aleksander Kwaśniewski. Jego sympatykom nie przeszkadzało, że mijał się z prawdą w sprawie własnego magisterium, znajomości z rosyjskim agentem, a bliskie Polakom pijaństwo uchodziło mu na sucho. Jednak jego polityczna formacja miała cieńszą powłokę teflonu. Popękała pod wpływem kolejnych mniejszych i większych, istotne że zagregowanych, skandali i afer.

Bo to właśnie agregacja ingerencji mechanicznych w teflon powoduje jego trwałe zniszczenie i utratę odporności chronionego przedmiotu typu patelnia. Przez 5 lat teflon wytrzymywał kolejne ciosy. Po wklepaniu w Google hasła „afery PiS” znajdziecie np. zestawienie 100 afer. Są tam grube, miliardowe sprawy, do wyjaśnienia przez prokuraturę i kwestie z pozoru błahe, jak prywatne przeloty marszałka Kuchcińskiego, wycinka Puszczy Białowieskiej czy sprawa „córki leśniczego”. Z ostatnich, tam nieujętych, zakup ponad 300 limuzyn z funduszu dla imigrantów.

Elektorat jest tak zróżnicowany, że jedni tracą zaufanie do władzy z powodu – ich zdaniem – pogwałcenia Konstytucji, inni nepotyzmu władzy, czy niegospodarności państwowych podmiotów, natomiast innym wystarcza obyczajówka lub zbyt chamskie słowa wypowiedziane do politycznych adwersarzy: „komuniści i złodzieje”, „przestępcy”, „zdradzieckie mordy”.

Donald Tusk powiedział kiedyś, że Platforma Obywatelska nie ma z kim przegrać wyborów. Zawsze jest z kim przegrać, a najłatwiej z samym sobą. Zjednoczona Prawica pisze w tej sprawie kolejny rozdział.