Książkę na majówkę polecam
Jerzy Wysocki 26.04.2019

Książka jest długa (560 stron) ale weekend też długi. Dacie radę. Nie polecam lektury przy kolejnych browarach, bo książka do łatwych nie należy i trzeba się trochę skupić, by ją zrozumieć. Praca Wojciecha Roszkowskiego nosi tytuł „Roztrzaskane lustro” i podtytuł „Upadek cywilizacji zachodniej” Kim jest autor? To postać wyjątkowa. Jeszcze za komuny działał w nielegalnych strukturach Polskiego Porozumienia Niepodległościowego. Jest profesorem, wykładowcą także na amerykańskich uczelniach. Specjalizuje się w historii, filozofii, socjologii, ekonomii. W niebanalny sposób łączy te dyscypliny wiedzy. Był europosłem z listy PiS, ale ci z was, którzy PiS-u nie lubią, niech się nie zniechęcają. Wojciech Roszkowski nie reprezentuje topornego, populistycznego nurtu rządzącej dziś formacji. To erudyta, z którym można podjąć dyskusję, a nawet przyjąć niektóre argumenty.

 

Winę za upadek cywilizacji zachodniej ponosi, zdaniem pisarza, kult postępu, aplikowany od czasu Rewolucji Francuskiej. Zdaniem autora „Roztrzaskanego lustra”, potworności nazizmu i komunizmu miały swe źródła w prądach umysłowych, które odrzucając Dekalog pozwalały na relatywizowanie zła, zacierając pojęcia dobra i prawdy. Mieszkańcy Zachodu zapomnieli czym różnią się cnota i grzech, odwaga i tchórzostwo, piękno i brzydota, prawda i kłamstwo. W postmodernizmie wszystko jest warte tyle samo. Odłamki rzeczywistości tworzą właśnie roztrzaskane lustro, w którym nie sposób się przejrzeć. Ideową pustkę zapełniają gusła, amulety, przepowiednie i fałszywi prorocy pod postaciami celebrytów.

Autor wymienia i potępia wiele zjawisk współczesnego świata: aborcję, eutanazję, homoseksualizm, gender , feminizm. Ma prawo. Zwraca uwagę, że świat zachodni kurczy się demograficznie, a wytwarzane PKB nie rośnie tak szybko jak w pozostałych częściach świata. Ale czy istnieje związek przyczynowo skutkowy pomiędzy np. homoseksualizmem, który był, jest i będzie i to pod każdą szerokością geograficzną a PKB ? Panie profesorze, to trzeba jakoś udowodnić. Być może w cywilizacji zachodniej PKB, poziom dobrobytu i dobrostanu powoli osiąga swój maksymalny pułap, a kraje Trzeciego Świata mają proste rezerwy (technologia, wydajność pracy). Tak, Zachód się wyludnia, ale czy celem samym w sobie ma być prokreacja na potęgę? Czy np. Dania ma być Mozambikiem?

Wróćmy do owego mitycznego PKB. Michael Rustin, na podstawie badań twierdzi, że poprawa poziomu życia w takich krajach jak USA, czy Wielka Brytania nie wiąże się ze wzrostem, lecz raczej z nieznacznym spadkiem deklarowanego poczucia zadowolenia. To samo zbadał Robert Lane i doszedł do wniosku, że od momentu wyeliminowania ubóstwa i nędzy, dalsze bogacenie się jednostek i społeczeństw powoduje, że poczucie zadowolenia nie rośnie, a czasami nawet spada. Potocznie określa się to powiedzeniem: pieniądze szczęścia nie dają.

Autor twierdzi, że posoborowy katolicyzm „otwarty” popełnił zasadniczy błąd nie odcinając się od katolickiej lewicy i jej „roszczeń” w sprawie środków antykoncepcyjnych, homoseksualizmu, wyświęcania kobiet i zniesienia celibatu. Panie Profesorze, nie znane są jakiekolwiek oficjalne dokumenty Stolicy Apostolskiej odnoszące się z aprobatą do wymienionych przez pana spraw. Prawdą jest, że papież Franciszek zmienił ton narracji, ale nauczania Kościoła nie zmienił. Prawdą jest, że mamy do czynienia z rosnącą sekularyzacją, lecz gdyby Watykan pozostał przedsoborowym, w kościołach byłyby dziś już tylko puby.

Profesor pisze: „Darwin zdawał sobie sprawę, że jego teoria podważa nie tylko chrześcijańską wizję stworzenia człowieka, ale także autonomię jego woli i tworzy podstawy relatywizmu moralnego”. Panie Profesorze, nie wiem z czego zdawał sobie sprawę autor teorii ewolucji, ale wiem co pisał. Wiem też co głosili czołowi przedstawiciele filozofii chrześcijańskiej, a konkretnie filozofii przyrody na Uniwersytecie im. Stefana Wyszyńskiego, którego jestem absolwentem. Otóż księża profesorowie Stefan Ślaga i Bernard Hałaczek wyraźnie dowodzili, że na płaszczyźnie filozoficznej nie ma żadnej sprzeczności pomiędzy ewolucjonizmem a kreacjonizmem.

Po prostu próg ewolucyjny zwany antropogenezą nie byłby możliwy bez działania przyczyny sprawczej. Na gruncie teologicznym ową przyczynę sprawczą określa się Bogiem. Ale to już kwestia wyłącznie wiary. Warto rozróżniać naukę, filozofię i teologię. To różne płaszczyzny poznawcze. Pan je miesza. Przyznaje, bardzo inteligentnie. Ale są też mamuty jak autor tego tekstu, które znają epistemologię (teoria poznania).

I już na koniec. Świat zachodni ma swoje problemy. Liberalnej demokracji potrzeba nowej wizji i perspektywy. Ale nie widzę tu apokaliptycznego upadku, tylko cywilizacyjną zmianę, nowe tendencje, nowe zjawiska. Lepsze, czy gorsze, to już kwestia gustu. Panu Profesorowi Roszkowskiemu polecam autorów wymienionych w tym tekście, a także swoją książkę „Głos Cynika. Terapia Liberalna”, która ukaże się za miesiąc. Nie bardzo wierzę w skuteczność terapii, ale przeczytać warto.