Czy Orient Ekspress pojedzie jeszcze na wschód?
Damian Kossakowski 16.05.2018

Kursujący od 1883 roku Orient Ekspress, czyli słynny pociąg pasażerski z zachodniej Europy do Stambułu, po dziś dzień niesie za sobą symboliczne znaczenie łącznika między dwoma światami. Światami znacznie od siebie różnymi, zbudowanymi na innych fundamentach, wychowanych w innej mentalności. Czy dla tych światów istnieje wspólna płaszczyzna porozumienia? Podczas gdy pociągi pasażerskie w wyniku konfliktów i tarć między wschodem a zachodem przestają kursować, pociągi towarowe zwykle poruszają się po torach napędzane chęcią zysku, strategicznymi interesami czy handlowymi umowami. Czy istnieją perspektywy handlowej współpracy Polski z Iranem po ostatniej decyzji Donalda Trumpa o wycofaniu się z porozumienia atomowego?

Iran, a dawniej Persja, to jedna ze światowych potęg militarnych, bliski sojusznik Chin, a także strategiczny koalicjant Rosji w syryjskim konflikcie. Szyiccy bojownicy wspierani finansowo i kadrowo przez Iran walczą razem z Baszarem Al- Asadem przeciwko… no właśnie, stron konfliktu w Syrii jest tyle, że nie sposób ich wszystkich wskazać. Działania rosyjskie wymierzone są w ofensywę turecką, Al- Asad walczy z Wolną Armią Syrii wspieraną przez USA, natomiast Iranowi szczególnie zależy na wygraniu odwiecznej rywalizacji z Arabią Saudyjską (co ma podłoże w rozłamie świata islamu na sunnitów i szyitów), lecz ich głównym wrogiem jest Izrael. Zdawać by się mogło, że w takim razie Polska nie powinna kierować swych oczu na Bliski Wschód i szukać tam nowych partnerów, a już szczególnie nie powinna bratać się z Iranem – wszak reputacja tego kraju jest bardzo niska, niezadowalająca, więc inwestowanie w tym rejonie jest wysoce ryzykowne. Potwierdzają to słowa niemieckiego Ministra Spraw Zagranicznych, Haiko Maasa. „Nie dostrzegam żadnego łatwego rozwiązania, które mogłoby uchronić te przedsiębiorstwa przed wszystkimi możliwymi skutkami amerykańskich sankcji” w odniesieniu do niemieckich firm przejawiających zamiar kontynuowania prowadzenia działalności właśnie w objętym sankcjami Iranie. Decyzja Donalda Trumpa stanowi jednoznaczny przekaz – chcemy odciąć Iran od świata biznesu. Firmy zagraniczne otrzymały ledwie kilka miesięcy (od 3 do 6) na wycofanie swoich interesów z dawnej Persji, w przeciwnym wypadku mogą zapomnieć o dalszej egzystencji na rynku amerykańskim. Kolejnym istotnym uderzeniem w Iran będzie wstrzymanie importu ropy naftowej wydobywanej i sprzedawanej przez to państwo. Skutek tej sankcji będzie podwójnie negatywny dla Teheranu – oprócz oczywistych strat finansowych sięgających około miliarda dolarów miesięcznie, będzie to również wzmocnienie dla Arabii Saudyjskiej, której ropą zostaną uzupełnione braki powstałe w wyniku sankcji. Prezydent Francji jest z kolei zwolennikiem kontynuowania porozumienia nuklearnego widząc, że poprzedni czas odwilży przyniósł wiele korzyści zarówno dla Iranu, w którym w większych ośrodkach miejskich znacząco wzrosła sympatia do Zachodu co potwierdzić mogą liczne protesty przeciwko fundamentalistycznym rządom ajatollaha utrzymującymi się od przewrotu w 1979 roku.

Z kolei gospodarka Iranu znajduje się w podobnej sytuacji jak Polska w 1989 roku. Zapotrzebowanie jest duże, praktycznie na wszystko – od produktów żywnościowych, przez usługi po nowoczesne technologie. Iran więc jest niezwykle chłonną gąbką, która mogłaby przyjąć rozsądne oferty gwarantujące stabilny rozwój potencjału tego państwa. Niestety, faktyczny przywódca Iranu, ajatollah Ali Chamenei, wciąż myśli w kategoriach państwa jako organizacji administracyjnej, hierarchii władzy zamiast przyjąć kryterium wspólnoty obywateli, może nie być zainteresowany sytuacją, gdy na wzór zachodni to obywatele korzystają z przemian ustrojowych i ekonomicznych. Dlatego też w rozmowach z Iranem należy pamiętać o tym, że do współpracy należy wpierw przekonać organy państwa, by następnie wykonywać swoją pracę. Z drugiej strony, we wcześniej wspomnianych protestach przeciwko systemowi Iranu, a więc islamskiemu republikanizmowi, w najbardziej zwesternizowanych miastach przeciwko ajatollahowi opowiedział się prezydent Iranu, Hasan Rouhani. To jego polityka doprowadziła do złagodzenia sankcji gospodarczych, które USA, wspólnie z UE nałożyły na irański rynek w związku z prowadzonym przez Persów programem nuklearnym i które od teraz powracają jak koszmar spędzający Irańczykom sen z powiek. To właśnie wcześniejsza decyzja o zniesieniu sankcji przyczyniła się do odkrycia nowego rynku oferującego szeroki wachlarz możliwości prowadzenia działalności gospodarczej. Następstwem odwilży między 2016 a 2017 rokiem był aż pięciokrotny wzrost eksportu z Polski do Iranu, a importu z Iranu do Polski nawet sześciokrotny. Ponadto Iran starał się zachęcić inwestorów specjalnymi strefami ekonomicznymi, które gwarantują 15 lat zwolnienia z płacenia podatków oraz szereg ułatwień w organizacji logistycznej i zatrudnieniu pracowników. W państwie wydzielono siedem takich stref, należy jednak pamiętać, że Iran jest terytorialnie bardzo rozległym państwem, więc w porównaniu do Polski, ułatwienia takie byłyby dla polskich inwestorów szczególnie istotne. Podczas zeszłorocznej konferencji poświęconej perspektywom współpracy Polski i Iranu słusznie zauważono, że Iran nie tylko ropą i gazem ziemnym stoi. Szansę na rozwój i współpracę widać między innymi w branży przetwórstwa rolno-spożywczego, odnawialnych źródeł energii, przemysłu stoczniowego i transportowego, eksploatacji surowców, technologii kolejowych, środkach transportu, turystyce i inwestycji w turystykę oraz w budownictwie.

Dodatkowym czynnikiem zachęcającym do inwestowania w Iranie była stosunkowo korzystna struktura demograficzna, gdzie blisko 33% populacji to osoby w wieku 15-30 lat. W takich warunkach ciężko myśleć w kategoriach trudności o znalezieniu rąk chętnych do pracy w zagranicznych przedsiębiorstwach. Inną zaletą Iranu jest też kwestia nastawienia Persów do Polski. Nasz kraj postrzegany jest niemal wyłącznie pozytywnie przez Irańczyków. Osoby, które we współpracy w regionie mają już doświadczenie wskazują, że kwestia porozumienia się prywatnie z Irańczykami jest niezwykle łatwa, a tematów do rozmów nie brakuje. Jeszcze w czasach Jana III Sobieskiego nawiązano pierwsze relacje z państwem Persów w celu utworzenia koalicji przeciwko Imperium Osmańskiemu. Historia obu państw (co w przypadku Polski zdaje się niemal niemożliwe!) nie jest usłana ranami i konfliktami, oczywiście z racji na położenie. Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe czynniki i tendencję wzrostową wymiany handlowej, należałoby uznać Iran za atrakcyjny, nieodkryty dotąd żyzny grunt pod inwestycje. Wygląda jednak na to, że polityczne decyzje tym razem zablokują drogę również pociągom towarowym.

Poza aktywną wymianą między Polską, a państwami Unii Europejskiej czy Stanami Zjednoczonymi, nasi przedsiębiorcy co raz częściej biorą pod uwagę rozwijające się rynki Meksyku, Iranu czy Indii. Nie należy jednak być tym procesem zaskoczonym – rynki europejskie są nasycone, natomiast owe egzotyczne kierunki oferują korzystne warunki dla rozwoju swoich przedsięwzięć. Najpierw oczywiście powinniśmy pomyśleć jak ułatwić naszym rodzimym przedsiębiorcom prowadzenie działalności w Polsce i osiągnięcie wysokich zysków już na miejscu. W następnej kolejności warto rozważyć, w stronę których potencjalnych partnerów na świecie się zwrócić gdy warunki polityczne pozwolą biznesowi działać.