Czas ideologicznych pałek

Doceniasz tę treść?

Bycie tolerancyjnym wobec własnych poglądów i przekonań to żadna tolerancja. Tolerancja jest wtedy, gdy zgodnie z maksymą Woltera dajemy i walczymy o prawo do ekspresji przedstawicielom poglądów, z którymi się diametralnie nie zgadzamy. A tego nie zapewniają sobie nawzajem oba zwalczające się plemiona.

Partia Nowoczesna podkreślająca przywiązanie do liberalnych postulatów w ostatnich tygodniach popisała się dwoma antyliberalnymi pomysłami: chce zakazów marszy ludzi, z którymi się nie zgadza i fetyszyzuje flagę (Unii Europejskiej) w stylu, którego nie powstydziłaby się skrajna prawica. Prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski ma pomysł zakazu marszów niepodległości, Kaja Godek wyskakuje niczym diabeł z pudełka z pomysłem zakazów marszów LGBT. I tak w kółko. Czy nie rozumiecie, że to jest awers i rewers tego typu myślenia? Zakazy nie rozwiązują problemów, nie redukują napięć społecznych. To chowanie głowy w piasek. Nacjonaliści są za wolnością poglądów, pluralizmem debaty i swobodnym manifestowaniem swoich wartości. O ile są to wartości prawicowe i konserwatywne, lewicowe można blokować/zakazywać. Traktują wolność jak lewica – instrumentalnie.

Wtręt historyczny luźno (ale jednak trochę) związany z obecną sytuacją: Co łączył hitlerowski nazizm  i sowiecki komunizm? Oba plemiona nienawidziły oraz zwalczały liberałów i liberalizm. Liberałowie walczą o równowagę, wolności, swobody i poszanowanie prawa. Tam, gdzie są niszczeni i rugowani, zaczynają się napięcia społeczne i kłopoty. Historia uczy. Tylko trzeba chcieć słyszeć i widzieć. Obecnie liberalizm mierzy się jednak z szeregiem problemów, a głuchych jakby więcej. Sławny historyk Yuval Noah Harari przypomina, że w XX wieku o dusze rywalizowały trzy główne nurty: faszyzm, komunizm i liberalizm. Pierwszy słusznie zniszczono po wojnie, aksjologia drugiego upadała dłużej, ale skompromitowała się między innymi po „Archipelagu Gułag” Sołżenicyna i ostatecznie zawaliła. Pozostał liberalizm, którego orędownicy mieli nadzieję, że stanie się swoistym końcem historii. Tak jednak się nie stało. „Powstałą po niepowodzeniu liberalizmu próżnię próbuje się niepewnie wypełniać nostalgicznymi fantazjami o tej czy innej lokalnej złotej epoce z przeszłości” – pisze Harari w książce „21 lekcji na XXI wiek”.

Bycie tolerancyjnym wobec własnych poglądów i przekonań to żadna tolerancja. Tolerancja jest wtedy, gdy zgodnie z maksymą Woltera dajemy i walczymy o prawo do ekspresji przedstawicielom poglądów, z którymi się diametralnie nie zgadzamy. A tego nie zapewniają sobie nawzajem oba zwalczające się w Polsce (choć trend jest w zasadzie globalny) plemiona.

Poglądy odwołujące się do dystansu, spojrzenia z boku, nie będą mieć posłuchu, gdyż w czasach zwierania szyków, niemiłosiernego obijania się pałkami ideologicznymi, ustawiają się poza plemionami. Plemiona to taki soft nacjonalizm – nie trzeba od razu być w kręgu narodów, „plemię” to może być klub piłkarski, czy front ideologiczny. To są silne drużyny chcące razem maszerować, to im daje poczucie walki o coś wielkiego, spaja ich, nadaje sens. I sprawia, że ta walka nigdy nie dobiega końca. Bo potrzebują wroga. To immanentna cecha ideologicznych wojen i podziałów.

Nie ma tu w wielu aspektach symetrii, nie chodzi o stawianie znaku równości pomiędzy poszczególnymi zjawiskami. Są zła mniejsze i większe, są jakieś tam dobra. Ale z pewnością maszerujące plemiona w dzisiejszych czasach nie są zainteresowane niuansującymi maruderami

Inne wpisy tego autora

5 najlepszych książek o kryptowalutach

Zapraszamy do lektury najnowszego  „Książkowego SKANERA Warsaw Enterprise Institute”. Miał swoje wzloty i upadki. Nieprzenikniony, tajemniczy, uwodzicielski. Niejednokrotnie wieszczono jego koniec, a on odradzał się

5 najlepszych książek o dyskryminacji i nierówności

Zapraszamy do lektury kolejnego odcinka „Książkowego SKANERA Warsaw Enterprise Institute”. Równość szans, czy równość wyników? Znaczenie wychowania, edukacji, środowiska, genów, a może także klimatu? Uprzedzenia,

Kultura „płynności” wolna od rozumu

Żyjemy w czasach, w których pewne zaburzenia podnosi się do rangi „tożsamości” i „identyfikacji”. Dzieciaki zmagające się z problemami winią za nie świat, który ich