O tym jak dzięki Solidarności i Balcerowiczowi nie mamy w Polsce oligarchów
Cezary Kaźmierczak 21.05.2019

Powszechną plagą krajów post-sowieckich jest tzw. oligarchia – szczególnie rozpowszechniona w Rosji, na Ukrainie, w Azji Centralnej, ale również w krajach Europy Środkowo-Wschodniej – choćby w Czechach, gdzie jest co najmniej kilkunastu oligarchów. W mniejszym lub większym stopniu jest to rak toczący zarażone społeczeństwa i gospodarki. Dlaczego w Polsce nie ma oligarchii? Warto o tym napisać.

 

Po upadku komunizmu były w zasadzie 3 drogi wychodzenia z komunizmu:

  1. Skok na głowę do basenu, w którym nie wiadomo czy jest woda, który wykonała Polska pod wodzą Tadeusza Mazowieckiego i Leszka Balcerowicza a za nią inne kraje Europy Środkowej.
  2. Kradzież i rabunek nomenklatury i przestępców (Rosja i Ukraina) oraz w kręgu klanu/rodziny (Azja Centralna).
  3. Trzecia Droga, która podążyła Serbia w praktyce realizując rady prof. Witolda Kieżuna (sreber rodowych nie oddamy, nic nie oddamy obcym, nikt nam nie będzie…, sami damy radę, cen nie urealnimy etc.) i agresywnie propagowana w polskim Internecie przez Pelikanów i „Dużych Kuców”. (*1)

Liczby są jednoznaczne. Sukcesem okazała się droga Europy Środkowo-Wschodniej, gdzie transformacja gospodarki wyglądała podobnie.

Oto podstawowe liczby. PKB per capita (w cenach bieżących bez parytetu siły nabywczej):

1990 1995 2000 2005 2010 2017
POLSKA 1,738 3,696 4,459 7,98 12,507 13,786
SERBIA 4,249 2,208 1,249 3,528 5,412 5,917
SŁOWACJA 3,172 3,713 3,83 9,069 16,561 17,552
UKRAINA 1,819 990 663 1,903 2,97 2,536

Dane: UNdata (ONZ)

Oczywiście zdaje sobie sprawę, że te liczby dla Pelikanów i Dużych Kuców nic nie znaczą, w ich płomiennej, paranoidalnej wizji PRL jako 10 potędze gospodarczej świata, którą zniszczył Wilczek, Balcerowicz i Niepodległa Polska.

Katalog działań uwłaszczeniowych w Rosji był dość prosty i ograniczał się do 3 podstawowych modeli:

  1. Cechownictwo – polegało to na tym, że np. obok kombinatu produkującego aluminium stawiało się maleńką spółeczkę. Kombinat maleńkiej spółeczce sprzedawał aluminium po cenach radzieckich, a maleńka spółeczka dalej na Zachód sprzedawała już w dolarach po cenach rynkowych. Zyski sięgały kilku-kilkunastu tysięcy procent. Jak ktoś się zastanawia skąd się wziął majątek jakiegoś Chodorkowskiego czy innego Achmetowa – to tutaj ma jedną z odpowiedzi. To była specjalność dyrektorów z nomenklatury gospodarczej.
  2. Renta monopolowa – to z kolei była specjalność nomenklatury partyjnej, która nie była zainteresowana żadnym prowadzeniem biznesu. Ci zadbali, że w łańcuchu dystrybucji wstawić swoją „maleńką spółeczkę” i dopisywać parę procent do ceny towarów – najchętniej ropy, gazu, prądu, ciepła, wody etc. Było to bardzo popularne rozwiązanie, które stworzyło wiele fortun na Wschodzie.
  3. Działania kryminalne – w których uczestniczyli regularni przestępcy plus dwie wyżej wymienione grupy. Była to m.in. integracja pionowa poprzez kryminalny terror całego sektora i nie dopuszczanie do powstania konkurencji (w Polsce niemożliwe z powodu prywatyzacji), wyłudzanie kredytów i fałszywe kredyty, kupowanie firm za ich własne pieniądze, kryminalne zaniżanie ich wartości, rujnowanie i przejmowanie firm (często pod nieruchomości)

Opisane wyżej działania (1 i 2) w zasadzie w Polsce nie wystąpiły, a działania nr 3 w minimalnym stopniu. Tak minimalnym, że dzisiaj nie mamy w zasadzie ani jednego oligarchy, a w czasie gdy żył ostatni – Jan Kulczyk, ze swoim majątkiem nie był w stanie się załapać do 10 najbogatszych Ukraińców, o Rosjanach nawet nie wspominając.

Stało się tak z powodu Ustawy Wilczka z 23.12.1988 roku, pakietu ustaw Balcerowicza z 27/28.12.1989 roku oraz trafnej strategii prywatyzacyjnej Polski.

Wbrew temu co się powszechnie uważa Leszek Balcerowicz nie odpowiadał bezpośrednio za prywatyzację. Za nią odpowiedzialny był jego zastępca wiceminister Krzysztof Lis, z którym przegadałem na ten temat wiele godzin. Podstawowym wyzwaniem z którym musiał zmierzyć się duet Balcerowicz/Lis był brak kapitału. Nie rozumieli tego Serbowie, stąd ich porażająca klęska.

W związku z tym przyjęto następujące założenia – mały biznes, handel, usługi, mała produkcja – sprzedać Polakom, właściwie nie ważne za jaką cenę. Jak najszybciej sprywatyzować i zacząć budować polski kapitał. Natomiast duży biznes albo zostawić przy państwie i sprywatyzować, jak dorobimy się dużych, własnych kapitalistów, albo sprzedać najbezpieczniejszemu kapitałowi jak jest dostępny, czyli zachodniemu.

Jednym z pierwszych działań było też rozbicie tzw. zjednoczeń – czyli zintegrowanych pionowo sektorów (np. przemysłu obuwniczego czy budownictwa) od projektowania po sklepy detaliczne. Była to nadzwyczaj trafna decyzja – utrzymanie zjednoczeń w Rosji czy na Ukrainie, stworzyło silne mafie. Jak na przykład ktoś przejął “zjednoczenie obuwnicze”, no to już nikt inny butami się zajmować nie mógł (o ile oczywiscie chciał żyć).

Popełniono oczywiście wiele błędów w tym zakresie, jednak bez wpływu na całokształt. Były błędy, były patologie, ale w takiej sytuacji zawsze należy zapytać – w porównaniu do czego? No i tutaj trudno w ogole porównywac, bo to jednak zupełnie inne gatunki literackie. Lepiej pewnie można było – inaczej nie. Zresztą powtórzyła po nas te manewry cała Europa Środkowa, z wyjątkiem tej nieszczęsnej Serbii, i wyszła na tym najlepiej z całego postsowieckiego świata.

Powyższe rzeczy są stosunkowo znane – nieznana jest natomiast data 27 maja 1990 roku. Pierwsze całkowicie wolne wybory w Polsce do samorządów A to był jeden z fundamentów na którym stanął ustrój gospodarczy w Polsce i powód, że nie powstała oligarchia (wygrała je Solidarność zdobywając 53,1% głosów. Wtedy jeszcze ludzie bardziej pamiętali PRL – Komuniści pod wodzą m.in. towarzysza Cimoszewicza otrzymali 2,7% głosów).

Nadzór i pełną kontrolę nad administracją rządową i terytorialną w komunizmie sprawowała partia komunistyczna. Był to uścisk dość szczelny – pełna kontrola, nomenklatura, pełnia władzy, odpowiedni sekretarz był panem i władcą. I proszę sobie wyobrazić, że nagle ta kontrola znika, bo partia przestaje istnieć i owa administracja zostaje zostawiona sama sobie. Tak się stało w Rosji i na Ukrainie, częściowo też w Czechach, Rumunii, Bułgarii. Po kilkumiesięcznej dezorientacji ci ludzie zaczęli potężnie kraść z administracją gospodarczą, terytorialną oraz byłą nomenklaturą i zwykłymi kryminalistami. Tak powstały oligarchiczne ustroje gospodarcze oparte na cechownictwie, rentach monopolowych i kradzieży.

W Polsce do tego nie doszło, bo mieliśmy alternatywne elity solidarnościowe, o których można dużo mówić, ale nie były to grupy przestępcze oraz 27 maja 1990 roku wymieniliśmy całkowicie administrację terytorialną (samorządową). Rolę partii, która kontrolowała administracje przejęli wyborcy i wolne wybory. Dlatego nie mamy różnych Wekselbergów, Potaninów czy Fitraszy, a nie dlatego że jesteśmy narodem wybranym.

Choć Bóg nad nami czuwał – bo szczęście mieliśmy wyjątkowe. Polska ma wyjątkowy okres prosperity, 30 lat nieustannego rozwoju gospodarczego i nie przeżyła piekła pierwszych lat transformacji nawet w niewielkiej części, jak w przypadku Rosji czy Ukrainy.

Lepiej można było – inaczej nie. I pamiętajmy o 27 maja 1990 roku.

(*1) Duży Kuc

To odpowiednik incela. Z tą różnicą, że ma problemy nie z kobietami, a z całym światem. Rzeczywistość okazała się nieco bardziej skomplikowana niż słyszał od Korwina-Mikke w gimnazjum, jak był jeszcze Małym Kucem i nijak nie chce się stosować do jego pragnień i przekonań. Świat Dużego Kuca nie docenia i nie jest to wina jego, tylko świata, a ogólnie różnych spisków i układów, które Duzy Kuc kocha sobie opowiadać, bo przecież wszystko nie tak, to nie wina Dużego Kuca. Gdyby nie ten globalny spisek wyrośnięty kuc miałby się dobrze i odnosił sukcesy. Dlatego Duzy Kuc nienawidzi wszystkich i wszystkiego.

Duzy Kuc przejawia silne skłonności narcystyczne i psychopatyczne oraz skłonność do przedszkolnego makiawelizmu. Często epatuje postawami nihilistycznymi i defetystycznymi oraz silnymi skłonnościami do mizoginii. Nienawidzi wszystkich, którzy w jego percepcji, maja lepiej od niego, a przecież to on zasługuje na lepiej. Obiektywnie sytuacja Dużego Kuca nie jest zła – często ma pracę i rodzinę, ale tęskni nie wiadomo za czym i uważa, że zasługuje na więcej a komuniści, Junker, Żydzi, Amerykanie, Europarlament, elity III RP, przedsiębiorcy, Unia Europejska, aktorzy, lekarze, nauczyciele, pisowcy, platformersi etc., etc. działając w spisku mu to uniemożliwiają. Duży Kuc jest pozbawiony elementarnej autorefleksji.

Duże Kuce są grupą nienawiści. Podsycającą wzajemne frustracje i niechęć swoich członków. Wszelkie informacje, które burzą im ten prosty schemat: skrzywdzony Duży Kuc – niedobry świat są wypierane.

Duzy Kuc to najtwardszy z twardych elektoratów  Konfederosji. Całkowicie sprzeczne, wzajemnie wykluczające poglądy tej zbieraniny, w ogóle mu nie przeszkadzają, ani go nie rażą. Bo Konferedosja jest z nim w walce z tym obrzydliwym światem, który Dyżego Kuca nie docenia.

Podstawowa różnica pomiędzy Pelikanami i Leminagami a Duzymi Kucami jst taka, że ci pierwsi jednak nie nienawidzą wszystkiego.