Demokracja ateńska w drodze losowania
Robert Gwiazdowski 19.10.2016

Dziś w “papierowej Rzepie” zaproponowałem, żeby posłów nie wybierać, tylko losować. Jak w starożytnych Atenach. Byłoby lepiej:

“Na stanowiskach politycznych o wiele lepiej od kandydatów zabiegających o wygraną w wyborach mogą się sprawdzić osoby wybrane w losowaniu – stwierdzili już kilka lat temu naukowcy z Uniwersytetu w Katanii.

Wiemy to od czasów starożytnych. Rada 500 w Atenach pochodziła z losowanie dwuetapowego – najpierw ze zgłoszonych kandydatów (zgłosić się mógł każdy obywatel, który skończył 30 lat) wyłaniano w drodze losowania 1000 osób. W drugim losowaniu wybierano 500 – pozostali byli zastępcami wylosowanych na wypadek śmierci lub choroby. Losowano też sędziów i urzędników.

Dziś ma to nawet nie tylko intuicyjne, ale nawet naukowe uzasadnienie stworzone przy użyciu modeli matematycznych i nowoczesnych technologii komputerowych. Alessandro Pluchino opracował symulację pozwalającą badać zachowanie w parlamencie wybranych losowo polityków. Podzielił ludzi na cztery kategorie. „Inteligentnych” – którzy realizują interes własny, ale przysługują się także interesowi społecznemu. „Naiwnych” – którzy nie myślą o sobie a chcieliby przysłużyć się społeczeństwu. „Bandytów” – dbających wyłącznie o interes własny i „Głupców” – których działania zawsze są niekorzystne dla wszystkich. Okazało się w kolejnych symulacjach, że włączenie do parlamentu losowo wybranych osób poprawia działania parlamentu, który przyjmował więcej ustaw przynoszących korzyści całemu społeczeństwu. Losowanie daje szansę ograniczenia korupcji, zapobiega dominacji w małej grupy aktywnych politycznie osób i zapewnia uczciwszą reprezentację w parlamencie przedstawicielom różnych grup społecznych.

Ostatecznie losowość jest podstawą życia już w momencie poczęcia, przez amerykańską loterię wizową, przydział mieszkań komunalnych w Irlandii do wygranych w Lotto.

W 2010 roku Pluchino otrzymał nagrodę IgNobla, za wykazanie w modelu matematycznym, że korporacje mogą uniknąć szerzenia się niekompetencji przez stosowanie losowych zad awansu pracowników. To taki humorystyczny odpowiednik Nobla, ale przyznawany za prace naukowe, które „najpierw śmieszą, a potem skłaniają do myślenia.” Może pomyślmy, czy w państwie nie sprawdziłby się ten sam model? Ryzyka nie ma żadnego bo na pewno nie byłoby gorzej, a może być lepiej!

Jest tylko jeden problem. Nie wiadomo czy wylosowani ludzie rzeczywiście chcieliby zostać wylosowani, a jakby już zostali, czy poświęciliby swój czas na stanowienie prawa. Bo gdybyśmy mieli losować tylko z tych, którzy sami się zgłoszą, wyniki głosowań w parlamencie byłyby pewnie inne, gdyż mogłaby się pojawić nadreprezentacja ludzi z grup głupców i/lub bandytów”