Drukarnia, LGBT i wolność gospodarcza. Czy można odmówić świadczenia usługi?
Artur Kiełbasiński 27.07.2016

Czy sąd powinien karać za dyskryminację pracownika drukarni, który nie chciał wydrukować materiałów na zlecenie fundacji LGBT? To wcale nie banalny spór, ale pytanie o zakres wolności gospodarczej i wolności sumienia.

Do zdarzenia doszło w Łodzi, a pracownik drukarni został w trybie nakazowym ukarany za dyskryminację. Reakcja resortu sprawiedliwości była natychmiastowa.

„(…) wyrok nakazowy skazujący Sądu Rejonowego dla Łodzi Widzewa wobec pracownika prywatnej drukarni, który z powodu własnych przekonań odmówił przyjęcia zlecenia Fundacji LGBT Business Forum i drukowania materiałów promujących treści homo, bi- i transseksualne, jest niebezpiecznym precedensem. Burzy wolność myśli, przekonań i poglądów, a także swobodę gospodarczą, polegającą na dowolności transakcji.” – napisano na stronie internetowej Ministerstwa Sprawiedliwości w specjalnym oświadczeniu ministra Zbigniewa Ziobro.

W oświadczeniu znalazła się też zapowiedź włączenia prokuratury w tę sprawę w celu uzyskania orzeczenia uwzględniającego zasady „wolności sumienia i zdrowego rozsądku”.

Przypomnijmy przy tym, że wyrok w trybie nakazowym (tzw. nakaz karny) oznacza, że sprawy nie oceniano merytorycznie na rozprawie, ale wydano go na podstawie dostarczonych przez policję lub prokuraturę materiałów.

Co zatem zrobić z drukarzem, który nie przyjmuje zlecenia od podmiotu, z którego działalnością się nie zgadza. Przestrzegam przy tym przed prostymi porównaniami. Taki sam problem pojawi się, gdy zlecenie może pochodzić od podmiotu np. promującego treści skrajnie prawicowe.

Czy zatem powinniśmy dopuszczać prawo do odmowy wykonywania określonych usług? Czy to nie doprowadzi do sytuacji, którą kpiąco możemy nazywać „klauzulą sumienia drukarza”, przy czym za słowo „drukarz” można wstawić dowolne, inne określenie profesji.

Nie ulega dla mnie wątpliwości, że niedopuszczalna jest odmowa świadczenia usług, które są finansowane ze środków publicznych. Lekarz, nauczyciel powinien świadczyć usługi zakontraktowane przez podmiot publiczny. A jeśli nie chce ich świadczyć, to nie powinno to w żaden sposób wpływać na sytuacje klienta, pacjenta, ucznia. Obowiązkiem podmiotu publicznego jest natomiast wskazanie miejsca, gdzie określoną usługę można wykonać/uzyskać. To czy publiczny szpital, szkoła urząd powinny zatrudniać osoby powołujące się na klauzulę sumienia, jest zupełnie odrębną sprawą. Na potrzeby dyskusji o drukarni odmawiającej druku trzeba jasno powiedzieć, że nie jest to usługa o charakterze publicznym. A jednocześnie sam zawód nie jest wykonywany na podstawie specjalnej ustawy określającej status zawodowy osoby świadczącej usługę (a zawód np. lekarza jest wykonywany na podstawie takiej ustawy).

Ale finansowanie ze środków publicznych to nie jedyne kryterium oceny. Można sobie wyobrazić usługę świadczoną na podstawie koncesji lub zezwolenia, która świadczona jest przez bardzo wąski krąg odbiorców. W takiej sytuacji – przez system koncesyjny politycy i urzędnicy mieliby wpływ na to kto może świadczyć dane usługi, a co więcej mogłoby prowadzić naciski na realizowanie usług na rzecz jednego podmiotu lub nie świadczenie tych usług w stosunku do innego zamawiającego. Dlatego w przypadku usług koncesjonowanych uważam, że ograniczanie dostępu do nich jest niezgodne z prawem i interesem społecznym. Na regulowanym, ograniczonym rynku wykluczenie jakiegokolwiek odbiorcy byłoby naruszeniem prawa do skorzystania z danej usługi. Jednak rynek drukarski nie jest w żaden sposób ograniczany, a konkurencja na nim jest całkiem spora.

Dlatego mam poważne wątpliwości w sprawie z Łodzi. Sądowne karanie pracownika firmy za odmowę wykonania powszechnie dostępnej usługi wydaje się znacznie przesadzone. Taką sprawę należy rozwiązywać inaczej – informując opinię publiczną, nagłaśniając sprawy, korzystając z działań o charakterze PR. Dla części odbiorców taki drukarz będzie „skończony”, dla części stanie się „ulubiona drukarnią”. Nic na to nie poradzimy. W takim przypadku pozostaje powiedzieć: „niech rządzi rynek”.

P.S. Do oceny pozostaje jeszcze forma udzielenia odmowy wykonania usługi, Jeśli jest ona wulgarna lub w inny sposób narusza zasady kultury lub czyjejś godości – można za tę formę ukarać „sprawcę odmowy”. Ale to kwestia zupełnie odrębna niż sam fakt świadczenia usługi.

Fot. James F Clay/ na lic. Creative Commons/ flickr.com