Eurosport i tenis, czyli granice poprawności przesunięte do absurdu
Artur Kiełbasiński 28.08.2020

Eurosport zapowiedział przerwę w transmisjach z turniejów tenisowych. Powód? Solidaryzowanie się z protestami antyrasistowskimi amerykańskich sportowców. Brzmi jak absurd? Niestety, to prawdziwa informacja. Pytanie o granice szaleństwa staje się coraz bardziej uzasadnione.

 

„Eurosport sprzeciwia się nierówności rasowej i niesprawiedliwości społecznej” – poinformowali w mediach społecznościowych przedstawiciele kierownictwa stacji – „W geście solidarności z amerykańskimi sportowcami wstrzymujemy programy i publikacje dotyczące tenisa na wszystkich naszych platformach”.

Skąd ten pomysł? W niektórych środowiskach tenis uchodzi za sport rasistowski i elitarny. W obecnej sytuacji politycznej w USA to wystarczający argument za „bojkotem” tenisa w stacji.

Niestety, to jednocześnie argument nieprawdopodobnie miałki i absurdalny. Zarządzający stacją chcieli wykonać gest i wykonali gest skrajnie głupi. Czy naprawdę kibice tenisa, zawodnicy i całe środowisko mają cierpieć w imię wojny światopoglądowej prowadzonej w USA.

A skoro komuś zależy na szacunku dla innych, czemu nie szanuje swoich własnych widzów. Jaki jest wpływ przeciętnego kibica tenisa na sytuację rasową w USA. Żaden, a mimo to wciąga się ich nie pytając o zdanie do wojny kulturowej.

Fakt, że na tenisowych kortach dominują osoby o białej skórze nie wynika z rasizmu tylko tradycji. Oczywiście można się właśnie w niej doszukiwać elementów nierówności, ale takie spojrzenie nadal wygląda absurdalnie.

Tenis trafił pod lupę speców od politycznej poprawności, a jednocześnie nikt nie kwestionuje dominacji na parkietach koszykarskiej NBA graczy czarnoskórych. Nikt nie kwestionuje wysokości ich zarobków i ich pozycji sportowej i marketingowej. Bo sobie na nią po prostu zasłużyli. Bez żadnych wątpliwości. Niestety, w dzisiejszych czasach na tenisistów patrzymy przez pryzmat wyimaginowanych barier, a nie realnej analizy dokonań i ścieżek karier.

Problemem byłaby inna sytuacja – gdyby w jakimkolwiek sporcie czy jakiejkolwiek innej aktywności dochodziłoby do sztucznego kreowania karier według kategorii rasowych czy jakichkolwiek innych kryteriów poza talentem, pracowitością, predyspozycjami. Nikt nie udowodnił, że w tenisie tak właśnie się dzieje.

Z drugiej strony, sport jest sferą, gdzie talent i pracowitość popłacają, nawet wbrew tradycji. Nikt nie kwestionował przed laty dominującej pozycji np. Azjatów w Taekwondo. W tabeli medalowej igrzysk olimpijskich w tej dyscyplinie dominują Korea i Chiny. Nierówności? Kiedyś może tak, ale sytuacja w tym sporcie walki jest świetną ilustracją, jak zmienia się geografia medalowa w tym sporcie. Przez lata widać jak zmieniała się pozycja poszczególnych nacji, jak pojawiali się mistrzowie dyscypliny z całego świata, jak mocna jest ich obecna pozycja. Taekwondo stało się sportem globalnym, z medalistami z całego świata. Można? Można… Na przekór tradycji i obyczajom. Bez bojkotów telewizyjnych. Czemu tu się udaje? Bo jak się wydaje proces rywalizacji nie jest „dociążony” milionowymi kontraktami. Pieniądze w tym sporcie, nieporównywalnie mniejsze niż w tenisie i innych zawodowych ligach, nie stawały się pożywką dla dyskusji o kontraktach ludzi o różnych korzeniach kulturowych. Tu wygrała rywalizacja.

A nadgorliwcom z Eurosportu chciałbym przypomnieć, że jest kilka innych sportów, gdzie dominują gracze o białym kolorze skóry. Skandaliczna jest ich dominacja w skokach narciarskich. Tu w ogóle sytuacja jest skrajnie niebezpieczna. Skoki zdominowali przedstawiciele kilku europejskich nacji, w dodatku bogatych. Skandynawia, Niemcy, Austria, Polska, Czechy, Słowenia. W dodatku bliscy sobie geograficznie. Poziom wykluczenia innych nacji doprawdy jest zdumiewający. Pora z tym skończyć.

Podobnie z wyścigami saneczkarskimi i bobslejowymi. W tych ostatnich sytuacja jest szczególnie bulwersująca. Pojawiająca się na zawodach ekipa Jamajki regularnie przegrywała i traktowana bywała protekcjonalnie. To wystarczający powód do poważnego śledztwa.

A na poważnie. Eurosport i inne stacje, jeśli chcą coś zrobić dla równowagi w sporcie, niech walczą z absurdalnymi, kominowymi płacami, na rzecz wsparcia finansowego sportu młodzieżowego. Żeby dawać szanse wszystkim, w tym najuboższym sportowcom. Bez względu na kolor skóry.

ps. W felietonie użyłem słowa „czarnoskóry”. To fragment opisu rzeczywistości. Jeśli ktoś chce się w tym doszukiwać rasizmu lub wsparcia kolonializmu napiszę wprost – zakłamywanie rzeczywistości prowadzi donikąd. A dostrzeganie różnic i ich akceptowanie powinno być siłą cywilizacji, a nie „grzechem”. Bo nie dostrzegając faktycznych różnic zakłamuje się fakty. Ideologom to odpowiada. Ludzie rozsądnie nie mogą się na to godzić.