Wokół przekopu Mierzei, czyli potrzebna inwestycja i emocje
Artur Kiełbasiński 14.12.2016

Rząd przyjął projekt ustawy regulującej przekop Mierzei Wiślanej. Z punktu widzenia gospodarki – to bardzo ważny projekt. Ale budzi też kontrowersje.

 

Wokół przekopu najmniej wątpliwości budzą parametry techniczne. Długość ok. 1,3 km, 5 m głębokości. Nie ma też specjalnych sporów o koszty – to ok. 880 mln zł + regularne prace hydrotechniczne przy utrzymaniu parametrów przekopu. Czas – znany. Początek budowy w 2018 r. – koniec w 2022 r. Niby sporo wiemy, ale i tak emocji jest co niemiara. Czy się opłaca?

 

Przeciwnicy skrupulatnie wyliczyli, że gdyby obroty portu w Elblągu wzrosły dwukrotnie, to przekop i koszty jego utrzymania sfinansuje się po ok…. 500 latach. Z drugiej strony padają trudne do zakwestionowania argumenty. Przekop ma służyć nie tylko portowi w Elblągu, ale też gminom znad Zalewem. To będzie potężny impuls do rozwoju turystyki i żeglarstwa. A gminy takie jak np. Tolkmicko, takiego impulsu potrzebują. Już dziś rozwija się turystyka i towarzyszące jej usługi na tzw. pętli żuławskiej, czyli systemie kanałów i rzek na pograniczu Pomorza i Warmińsko-Mazurskiego. „Otwarcie” Zalewu może tę gałąź turystyki wzmocnić.

 

Przekop strategicznie wzmocni też porty z Trójmiasta. Docelowo będą mogły tam przekierować mniejsze statki, przyjmując te największe. Dla Gdańska i Gdyni liczą się połączenia z portami Europy Zachodniej, a także oceaniczne. Tam wpływają statki do 15 m zanurzenia. Elbląg przyjmujący statki poniżej 5 m zanurzenia nie będzie żadną konkurencją. Ale może przejąć sporo mniejszych ładunków, nieopłacalnych dla „wielkich” portów. Może więc stanowić naturalne uzupełnienie systemu infrastruktury.

 

Do tych argumentów gospodarczych dochodzą inne – dziś żegluga na Zalewie w dużej mierze kontrolowana jest przez Rosję. Polska Straż Graniczna (bo raczej nie Marynarka Wojenna) po przekopie będzie miała znacznie lepszy dostęp do Zalewu.

 

Czy to oznacza, że powinniśmy zachwycać się tym projektem bez zastrzeżeń? Nie do końca. Zawsze wątpliwości będą budziły kwestie ekologiczne. I o ile, mieszkańcy Pomorza i Warmii i Mazur raczej popierają przekop, to w bezpośrednim jego sąsiedztwie poparcie jest niewielkie, a dominują obawy. Te problemy trzeba rozwiązać.

 

I przy okazji – czy 880 mln zł to dużo? Nie mało. Ale tyle kosztowały te mniejsze stadiony budowane na Euro 2012. A przekop może naprawdę mieć znaczenie dla gospodarki. Więc kopmy!