Komisja reprywatyzacyjna, czyli co nam oferuje państwo każdego dnia

Komisja reprywatyzacyjna, czyli co nam oferuje państwo każdego dnia
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin

Nie włączę się do chóry krytyków warszawskiej Komisji Weryfikacyjnej. Ale sama konieczność jej powoływania źle świadczy o naszym wymiarze sprawiedliwości.
Skala nadużyć i patologii w warszawskich reprywatyzacjach pokazuje, że być może potrzebne są środki nadzwyczajne. Oczywiście niepokój zawsze będą budziły szczegóły, zwłaszcza te proceduralne. Kto będzie przesłuchiwany, jak podejmowane będą decyzje, w jakim trybie będzie organizowana praca Komisji. To niezwykle ważne szczegóły.

Ale w całej tej historii najważniejsze wydaje się coś innego. Pomysł na powołanie takiej komisji pokazuje, że państwo nie jest przygotowane na zajmowanie się naprawdę poważnymi, wieloaspektowymi aferami i problemami.

W kraju, w którym mamy rozbudowany system prokuratorski, sądowniczy, gdzie mamy niezależne sadownictwo administracyjne, a w końcu Sąd Najwyższy i Naczelny Sąd Administracyjny, do wyjaśniania prawnych zawiłości trzeba powoływać spec-komisję.

I nawet jeśli wyjaśni ona, co się działo w warszawskim magistracie i sądach, to nie rozwiąże kłopotu. Bo w dziesiątkach innych, czasem równie ważnych problemów, spec-komisja nie powstanie. Przedsiębiorcy nadal będą czekać na wyroki latami, nadal będą kłopoty z interpretacjami podatkowymi, nadal będą wyłudzenia VAT, a na „linii strzału” znajdą się często uczciwi przedsiębiorcy.

Spec-komisja jest więc w gruncie rzecz miarą bezwładu wymiaru sprawiedliwości w Polsce. Wolałbym, aby sprawę reprywatyzacji wyjaśniały sądy i prokuratura. Problem w tym, że wtedy trwałoby to latami. I nie wiadomo czy skończyło by się jakąkolwiek konkluzją, o decyzji nie wspominając.

Inne wpisy tego autora

Turów, Czechy i kłopoty z procedurą

Jedno zdanie o nakazie wstrzymania wydobycia w Turowie wstrząsnęło polską energetyką, a zaraz potem polską polityką. Ale patrząc z punktu widzenia procedur i zasad uczciwego